Uważam, że..

środa, 3 czerwca 2015

6. Odszedł







Obudziłam się w łóżku. Za oknem świeciło słońce, ptaki cicho śpiewały. Karol leżał na drugim boku. Spojrzałam na niego rozczulona. W ostatnich dniach naprawdę się starał, jakby zrozumiał, że jego zachowanie parę dni temu sprawiło mi wiele bólu. Stał się czuły i troskliwy, czyli taki jaki zawsze żył w moich wyobrażeniach.
Sięgnęłam po telefon. Wskazywał szóstą dwanaście, byłam zaskoczona tak wczesną porą. Wiedziałam, że już nie zasnę, a pozostanie w łóżku tylko spowoduje, że wpadnę w otchłań własnych rozmyśleń i wyborów, które donikąd mnie nie zaprowadzą.
Cicho wstałam z łóżka i ubrałam bieliznę sportową, szorty, a na to luźną koszulkę po czym wymknęłam się z pokoju. Zeszłam żwawym krokiem ze schodów i przeszłam przez salon. Z kuchni dobiegł mnie głos pani Maryli, skierowałam, więc się tam.
- Już nie śpisz? - zapytała zaskoczona.
- Tak wyszło. - uśmiechnęłam się życzliwie. - Może w czymś pomogę? - zasugerowałam.
- Kochanie jakbyś mogła, skoczysz po zakupy? - spojrzała na mnie błagalnie.
- Nie ma najmniejszego problemu, Pani Marylo.
Sumiennie zapisałam całą listę produktów które miałam zakupić. Wzięłam wszystko co najpotrzebniejsze i pobiegłam. Chciałam w ten sposób odpłynąć od problemów skupiając się na wysiłku. Miały być to dla mnie jedne z najlepszych wakacji w życiu, a od samego początku są pewnego rodzaju udręką, z której nie wiedziałam jak wybrnąć.
Od mojej kłótni z Wojtkiem minął już prawie tydzień. Po jego zniewagach nie odważyłam się z nim porozmawiać. On natomiast jak to dumny facet.., nie czuł widocznie potrzeby odnalezienia mnie i wyjaśnienia całej sytuacji. Pogodziłam się z tym faktem i zrozumiałam, że nie był wart tego wszystkiego. Brak jego obecności całkowicie mnie otrzeźwił. Przestałam go pragnąć i pożądać... Był zwykłym dupkiem, a na takich ludzi było mi szkoda mojego cennego czasu i przyjaźni.

 
Dopiero popołudniu postanowiliśmy wyjść na miasto. Odstawiliśmy się, bo wieczorem chcieliśmy zahaczyć o jeden z klubów. Założyłam na siebie białą obcisłą koronkową sukienkę na grubszych ramiączkach. Rozpuściłam blond włosy do łopatek i wzięłam małą czarną torebeczkę do której schowałam telefon wraz z portfelem. 
Z Ingą weszłyśmy do łazienki się pomalować. Ona postawiła na ciemniejszy makijaż do jej czarnej gorsetowej sukienki. A ja zdecydowałam się na coś naturalnego i delikatnego, wiedziałam, że w klubie i tak pewnie mi wszystko spłynie.
W końcu wyszliśmy na miasto. Całą czwórką dokładnie zwiedziliśmy rynek i wstąpiliśmy do niedużej kafejki jak to uznała Inga: "Lubińska perła wśród kawiarni". Było tak jak kiedyś. Wszyscy się śmialiśmy, rozmawialiśmy, patrząc sobie głęboko w oczy. Nie ukrywam, że trochę się za tym stęskniłam. Nawet Karol był wrażliwy i troskliwy, a wtedy coraz częściej uważałam Wojtka za jakieś kompletne nieporozumienie w moim życiu. W końcu gdy przestałam o tym rozmyślać, poczułam jakby problem sam się rozwiązywał.
Zaraz potem poszliśmy na lody i udaliśmy się w kierunku fontanny na skwerze przy ul. Kruczej. Skryliśmy się w cieniu i zaczęliśmy rozmawiać, wspominać, spędzając tam z dobrą godzinę. Siedziałam oparta o Karola, który mocno mnie przytulał i od czasu do czasu składał pocałunki na moim policzku. Uśmiech nie schodził mi z twarzy. Wszystko powróciło do normy... Prawie, bo działało na mnie ze zdwojoną siłą. Każdy mały gest uszczęśliwiał mnie jeszcze mocniej niż kiedyś. Dla takich właśnie chwil chciałam żyć!
W pewnym momencie Karol wziął mnie na ręce i niósł w kierunku fontanny.
- Żartujesz, nie Karol proszę! - piszczałam, gładząc go po policzkach.
- Wolę kiedy jesteś mokra! - szepnął mi do ucha i cicho się zaśmiał.
Uderzyłam go delikatnie w bark. Nie przepadałam za jego dwuznacznymi żarcikami.
- Przestań.. - mimo wszystko cicho zachichotałam.
Chłopak stanął ze mną na krawędzi i lekko spuścił w dół, wtedy zaczęłam panikować i błagać o litość. Miałam wrażenie, że wyląduję w fontannie, a bardzo chciałam iść do tego klubu napić się i wyszaleć. Jakby to zrobił musiałabym wybić sobie ten plan z głowy.
- Gwiazdeczko, nie zrobiłbym tego przecież, chciałem cię tylko nastraszyć - pocałował mnie w usta.
Szybko odwzajemniłam gest uśmiechając się przy tym. A on ostrożnie postawił mnie na ziemi.
- Dobra! Jest po dziewiętnastej lecimy, nie? - zaczął mój partner.
Arek szybko przystał na jego propozycję. Widać, że oboje byli spragnieni wysokoprocentowych trunków. Ja z Ingą natomiast zaprotestowałyśmy. Dla nas było zdecydowanie za wcześnie. W klubie będzie za mało osób, aby szaleć się na parkiecie. Uzgodniliśmy, więc, że dojdziemy do niech za półtorej do dwóch godzin.
Z przyjaciółką poszwendałyśmy się po wieczornym mieście i skoczyłyśmy jeszcze coś zjeść. W naszym przypadku alkohol na pusty żołądek nie należał do rzeczy zbyt mądrych.
Wybrałyśmy małą knajpkę na uboczu rynku. Jedzenie nie było powalające tak samo jak ceny.
Po posiłku złapałam za torebkę, aby wyciągnąć pieniądze i przy okazji zerknęłam na wyświetlacz. Zauważyłam migającą diodę sms’a. Odblokowałam telefon, numer był znajomy, napisał Karol z pytaniem za ile będziemy.
- Dwudziesta pierwsza siedemnaście, lecimy co nie?
- Myślę, że tak.. - uśmiechnęła się do mnie.  
Ku naszemu zdziwieniu, mimo dwudziestej pierwszej godziny lokal pękał w szwach. Zaraz znaleźliśmy naszych chłopców, zajęli nam bardzo wygodne miejsca z kanapą. Byli już trochę wpici, ale nie dziwiłyśmy się. Oni też chcieli się pobawić, zaszaleć. Wypiłyśmy z nimi dwie kolejki szotów i udałyśmy się na parkiet. Stwierdziłyśmy, że pójdziemy na całość i zatańczymy dość dwuznacznie, znałyśmy się całe życie, więc nie był to dla nas problem. Czułyśmy te wszystkie spojrzenia na naszych plecach, ale było to dla nas tylko motywacją do dalszej zabawy.
- Kocham Cię, normalnie! - krzyknęłam mi do ucha Inga.
- Ja Ciebie też! - zaśmiałam się ciepło.
Skierowałyśmy się w stronę stolika. Podążałam za Ingą krok w krok, ale nie było to łatwe, bo ludzi było zdecydowanie za dużo jak na tak niewielkie miejsce. Jakaś tańcząca kobieta weszła we mnie, a ja niefortunnie wpadłam na mężczyznę. Poczułam tylko jak mocno mnie złapał, nie pozwalając upaść. Gdy chciałam mu już podziękować poczułam jego zniewalający zapach. Właśnie ten, za którym tak bardzo tęskniłam. Podniosłam ostrożnie wzrok do góry i ujrzałam te czekoladowe, głębokie oczy. Stałam wpatrzona w niego, ale on był niewzruszony. Zimny i obojętny. Upewnił się, że stoję już twardo na ziemi i odszedł bez ani jednego słowa.
Ruszyłam do stolika, chciałam usiąść, złapać oddech. Mężczyzna swoją obecnością robił ze mną co tylko chciał, a ja nie miałam na to wpływu. Zaczynało być to drażniące, za każdym razem wyrywał mnie z mojej poukładanej rzeczywistości i zostawiał w takim stanie samą, a droga powrotna była naprawdę trudna.
Usiadłam na kanapie, a Inga przysunęła mi kieliszek, nie czekając łyknęłam szybko jego zawartość, lekko kwaskowatą ale ciągle wódkę.
- Dawajcie jeszcze raz! - powiedziałam odkładając kieliszek
Wszyscy patrzyli na mnie zszokowani. Wiedzieli, że nie przepadałam za szotami, tylko na imprezach zdarzało mi się wypić, ale wyłącznie jak byłam już mocno nietrzeźwa, więc zachowanie to, nie było do mnie podobne.
- Jak szaleć, to szaleć, co nie! - uśmiechnęłam się.
Chłopcy zaraz przynieśli alkohol. Osiem mętnych małych szkieł. Nie obchodziło mnie co właściwie pije, po prostu chciałam pić. Nigdy nie rozumiałam ludzi, którzy zatapiają swoje smutki i problemy w alkoholu, do teraz... Sama znalazłam się w podobnej sytuacji.
- To za naszą czwórkę! - Inga wzniosła kieliszek do góry.
Chórem odpowiedzieliśmy i wypiliśmy szybko gorzki alkohol jeden po drugim. Oparłam się i odetchnęłam głęboko. Wiedziałam, że on może gdzieś tutaj stać i obserwować każdy mój ruch. Wystarczyła jedna niedługa chwila, aby wszystkie uczucia powróciły. Znów moją głowę pustoszył doszczętnie Włodarczyk. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje i to mnie przerażało. Myślałam, że najgorsze już za mną, że uporałam się z chwilowym uwielbieniem jego osoby. Jednak tylko się okłamywała, wystarczyło jedno spojrzenie w jego oczy i znowu straciłam cały grunt pod nogami. Oglądnęłam się zniecierpliwiona, tak bardzo chciałam zobaczyć jeszcze raz jego twarz, te rysy, które parę dni temu trzymałam w swoich dłoniach.
- Szukasz kogoś? - zapytał podchmielony Karol.
Odwróciłam się szybko zakłopotana.
- Co? nie.. Patrzę tylko ile jest ludzi na parkiecie. - szybko wydukałam i uśmiechnęłam się do niego.
- To chodź! - chwycił mnie mocno i pociągnął za sobą.
- Karol nie... Trochę mnie już nogi bolą! Daj spokój! - zaczęłam protestować.
On mocno przyciągnął mnie do siebie. Objął w żelaznym uścisku, jego dłonie powędrowały na moje pośladki i zaczęliśmy tańczyć. Na początku delikatnie kołysaliśmy się w rytm muzyki, a Karol składał mi pocałunki na szyi i ramionach. Jedyne co od niego czułam, to była wódka. Nie podobała mi się ta cała sytuacja, więc starałam się z niej jakoś wybrnąć.
- Nie wypada... - pisnęłam mu do ucha.
- Przestań wszyscy tak tańczą! - szybko zaprzeczył.
Dociągnął ręce na moje biodra i wprowadził je energicznie w ruch. Zaraz zszedł do parteru i zaczął całować tym razem moje odsłonięte uda. Czułam jak policzki zalewają się bordowym rumieńcem. Było mi wstyd, widząc co on wyrabia. Wbiłam wzrok w sufit, obawiałam się, że Wojtek stoi gdzieś z boku i wszystkiemu się przygląda. W końcu Karol powstał chwiejnym ruchem i mało zgrabnie obrócił mnie plecami do siebie po czym mocno przyciągnął.
- Teraz do dołu. - szepnął całując mnie w ucho.
Zrobiłam to, co chciał. Jego ręce jeździły po każdym odkrytym skrawku mojej rozgrzanej skóry, całując ponownie ramiona. Nie zachowywał się normalnie, wiedziałam do czego to wszystko zmierza. Nie zdziwiłabym się gdyby zaraz pijany, zaproponował mi wspólny wypad do toalety.  
- Starczy, to nawet nie jest taniec! - bąknęłam do niego i skierowałam się do stolika.
Chłopak jednak przyciągnął mnie mocno za dłoń, prawie przy tym wywracając i gniewnie powiedział.
- Nie skończyliśmy gwiazdeczko, nawet jedna piosenka nie zdążyła minąć, a ty już chcesz iść.
Spojrzałam na niego bezradnie. Uścisk naprawdę mnie bolał, a Karol stawał się agresywny. Zaczynałam się go bać, nie wiedziałam, do czego jest jeszcze zdolny. Szarpnęłam ręką, ale nic to nie dało.
- Puszczaj nie chce tańczyć jak jesteś pijany. - wrzasnęłam bezsilnie.
- Ale będziesz! - podniósł na mnie ton.
- Nie! - krzyknęłam od razu.
 Odepchnęłam chłopaka od siebie. Ten zachwiał się, tracąc równowagę. Od razu puścił moją rękę ratując się od upadku. Spojrzałam na niego z wyrzutem. Dzisiaj naprawdę wszystko zaczynało się układać i nawet sam Wojtek nie miał na to wpływu, ale on jak zwykle musiał to zepsuć alkoholem. Szybko wróciłam do stolika i znajomych. Ci jednak byli zatraceni w swoich objęciach. Zazdrościłam tego Indze, że była szczęśliwa w związku.
 Westchnęłam po czym ruszyłam do baru. Zamówiłam dwie kolejki szotów. Chciałam się upić. Może i szczeniackie, ale w przeciągu paru ostatnich dni wcale nie zachowywałam się dojrzale. Przecież wdałam się w romans z kimś kogo nie znam, okłamuje wszystkich najbliższych, a nawet zdążyłam zranić mojego kochanka. 
Pociągnęłam szybko kieliszek, a zaraz za nim kolejny. Barman spojrzał na mnie zaskoczony.
- Wszystko w porządku?
- Pomijając, że to najgorszy tydzień w moim życiu i nawet nie wiem po co tu przyjechałam to wszystko okey. - wypowiedziałam ironicznie - Dostanę jeszcze dwa?
- Jasne - mężczyzna zaczął przygotowywać alkohol. - A co się stało, mogę zapytać? -ciągnął.
Rozglądnęłam się i zaczęłam ciszej.
- Jestem tu od zeszłego poniedziałku, a już wdałam się w romans, rozumiesz to? Już pierwszego dnia dałam się ponieść... Nie poszłam z nim do łóżka, ale w innych okolicznościach na pewno byśmy tam wylądowali. Do tego nie mogę przestań o nim myśleć.., a mój chłopak jest bratem mojej najlepszej przyjaciółki. - przyłożyłam czoło do blatu baru.
Zaraz poczułam jego rękę na moim ramieniu. Delikatnie mnie głaskał dodając otuchy.
-To co po jednym, wspólnie na mój koszt. - powiedział życzliwie.
Uniosłam się i spojrzałam na niego uśmiechnięta. Stuknęliśmy się kieliszkami i wypiliśmy trunek na raz.
- Więcej nic Ci nie przygotuje, nie chcę Cie upić. A co do twojej sytuacji. Czas, uwierz mi czas wszystko pokaże i nie śpiesz się!
Zobaczyłam zaraz jego delikatny i ciepły uśmiech. Nie czekając odwzajemniłam gest mówiąc ciche “dziękuje”. Zapłaciłam barmanowi i ruszyłam do stolika. Siedzieli przy nim tylko Inga z Arkiem, rozmawiając i szczerząc się do siebie.
- Gdzie Karol? - Zapytałam lekko zmartwiona.
Wiedziałam, że był pijany, a do był agresywnie nastawiony. Obawiałam się, że może zrobić coś głupiego.
- Poszedł na szluga. - wspomniała dziewczyna, unosząc głowę w kierunku drzwi.
 Od razu obejrzałam się w tam tym kierunku. Bałam się z nim skonfrontować, więc stałam jedynie ze wzrokiem wlepionym w drzwi. Obraz przysłonił mi wysoki mężczyzna. Serce załomotało, wiedziałam kto to, a do tego ruszył w tą samą stronę co mój partner. Nie wiedziałam czemu, ale przeczuwałam, że to się dobrze nie skończy.
 Wyrwałam w stronę drzwi, przeciskając się w tłumie tańczących ludzi. Przed wyjściem uśmiechnęłam się życzliwie do dwóch ochroniarzy, którzy wypuścili mnie na zewnątrz. Wyszłam i nerwowo zaczęłam się rozglądać. Parę metrów od klubu ujrzałam Włodarczyka z Karolem. Ruszyłam w ich kierunku, szybko, pełna obaw. Zobaczyłam jak Wojtek obrócił głowę w kierunku, z którego nadchodziłam, jednak mnie nie spostrzegł. Na jego twarzy malował się uśmiech, który był tylko chwilowy i zaraz przerodził się w wyraz złości. W ułamku sekundy wycofał delikatnie prawą rękę, która szybko powędrowała w kierunku Karola, a ściśnięta pieść uderzyła go w jego twarz i zmiotła z nóg.
Stałam sparaliżowana całą tą akcją. Oczy i usta delikatnie się rozwarły, nie mogąc zrobić żadnego innego ruchu. Pozostało mi obserwowanie ich. Włodarczyk niewzruszony, pociągającymi ruchami przeszedł obok mojego partnera. Potem spojrzałam na zwijającego się z bólu Karola, było mi go tak żal. Przecież on nie miał z tym nic wspólnego tylko ja...
- Hej! - ocknęłam się i krzyknęłam ile miałam tylko sił w płucach.
Wojtek rzucił mi jednak tylko oziębłe spojrzenie. Byłam wściekła, nie miał najmniejszego prawa mieszać się w moje życie. Tym bardziej ranić moich najbliższych. Rozumiałam jego gniew, ale sam był też winny temu wszystkiemu, nie musiał wdawać się ze mną w tej pseudo romans.
Podbiegłam do Karola. Nerwowo wyciągnęłam drżącymi dłońmi chusteczki.
- Wszystko dobrze? Co się stało? - uniosłam się emocjami.
- Nie wiem, staliśmy i mi przyjebał, nienormalny. - stwierdził nerwowym głosem.
Złapałam jego twarz w dwie ręce i obejrzałam dokładnie. Nos zaczynał mu puchnąć, ale ciężko mi było stwierdzić, czy jest złamany, ciągle jednak lepka krew spływała z jego nozdrzy. Wręczyłam mu szybko chusteczki.
- Nie zostawię tak tego! - syknęłam gniewnie i powstałam z ziemi - Zaraz wrócę.
Ruszyłam w stronę Włodarczyka, chciałam go złapać i wylać na niego całą moją złość. Skręciłam w jedną z bocznych uliczek i zobaczyłam go. Wysoki w jasno czerwonej koszuli w kratę. Był już prawie na jej drugim końcu. Oświetlała go tylko delikatnie odległa lampa.
- Stój! - wrzasnęłam, biegnąc w jego kierunku.
Stanął, ale nie obrócił się. Ręce miał schowane w kieszenie spodni. Serce przyśpieszyło, jednak sama nie wiedziałam, czy to ze złości, czy to może jakieś głębsze uczucie.
- Co ty sobie wyobrażasz? Nie możesz tak po prostu ładować się w moje życie i ranić moich najbliższych, nie masz prawa! Szczególnie po twoich ostatnich słowach! Nie jestem twoją własnością rozumiesz! - krzyczałam do niego.
Zwrócił się powoli w kierunku mojej rozgniewanej twarzy. Nie hamowałam się, od razu stanęłam na palcach chwytając jego koszulkę i uderzyłam go siarczyście w policzek. Jego twarz delikatnie się obróciła i zaczerwieniła od ciosu. Nie spojrzał na mnie tylko nonszalancko uśmiechnął się pod nosem.
- Widziałem Cię na parkiecie z nim… - powiedział po chwili ciszy. - W ogóle się cenisz?
- Że co? Jak mo.. - zaczęłam oburzona.
- On Cię poniża.. - perfidnie mi przerwał - Nie zasługujesz na niego, nawet nie wiem czy zasługujesz na mnie.
Dostawił nogę do mnie, złapał twarz w dwie dłonie i czule mnie pocałował. Jego wargi pieściły mnie przez dłuższą chwilę. Nie spodziewałam się, że po moim ostrym zachowaniu stać go na taki gest. Wyczułam jak jego prawa ręką jest cieplejsza na moim policzku, widocznie nie oszczędzał się, żeby uderzyć Karola.
Oderwałam się jednak od niego. Nie mogłam po tak karygodnym zachowaniu dać mu tej satysfakcji i pocałunku. Spojrzał na mnie ulegle, pokiwał delikatnie głową i głęboko westchnął.
- Rozumiem.., żyj w tej swojej arkadii, pierdole to już... - szepnął rozczarowany i odwrócił się, z jakąś gracją, wręcz uwodzicielsko. 
Pocałunkiem jednak, znowu wyrwał mnie z mojej rzeczywistości i zostawił samą, patrzyłam jak odchodzi i nie mogłam go nawet za trzymać.
__________________________________

No i jest "Odszedł", aż ciężko mi uwierzyć, że jestem tutaj z Wami od dwóch tygodni.
Serdecznie dziękuję za każde wyświetlenie, komentarz i jakąkolwiek aktywność!
Zapraszam do obserwacji bloga poniżej, żeby być na bieżąco ze wszystkimi informacjami, a także do dodania ifsheisreal.blogspot.com do listy czytelniczej. Dziękuję bardzo! :) ****
Co do notki. Jesteście zaskoczeni obrotem spraw? Jak według Was postąpił Włodeczek, miał prawo tak się zdenerwować? Piszcie w komentarzach co o tym rozdziale sądzicie, bo ja mam wrażenie, że są coraz gorsze... Masakra jakaś...

7 komentarzy:

  1. Ja tutaj zaklepuje miejsce!
    Ja to przeczytam jak posprzątam - czyli jeszcze przed LŚ.
    Ale Ci walnę taką epopeję.. jak nigdy.
    Jeżeli masz ochotę, to informuje że pojawił się 4 rozdział!

    http://idealna-niedoskonalosc.blogspot.com/2015/06/iv-jak-przestaniesz-miec-ochote-to-daj.html

    PS. Ja tutaj dzisiaj jeszcze wrócę!

    OdpowiedzUsuń
  2. Haha, jesteś szalona! :D Juz przeczytałam, magia, kosmos, uwielbiam!! Dobra czekam, chociaż na Ciebie mogę liczyć, jako wierną czytelniczkę, dziękuję <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo ja tutaj byłam, jestem i będę!
      Mogę mieć obsuwę co do komentowania, ale mam nadzieję, że nie masz mi tego za złe..
      Kurde.
      1. Karol - po co Zuzka z nim jest, no po co?
      2. Taniec Ingi i Zuzki - jak ja to doskonale znam.
      3. Kurde tak fajnie opisujesz Lublin - aż mam ochotę tam pojechać!
      4. Wojciech - no ja wiedziałam, że on się pojawi.
      5. Karol traktuje ją tak przedmiotowo.. ah kurde no! Ja mu poprawię po WW.
      6. Wojtek - kurde, jemu leży ona na sercu, a jeszcze bardziej "że ma ją inny" no bo to facetów boli, nie? Jak nie mogą kogoś mieć, a w zasadzie mogą mieć wszystkie inne.
      7. Ogólnie uważam, że bardzo dobrze, że on mu , przyłożył!
      8. On odszedł - ale będzie powrót, ja to wiem!
      9. Cieszę, się, że jesteś już z nami te dwa tygodnie! :*

      przepraszam, ale nie umiem dzisiaj nic sensownego napisać :(

      Usuń
    2. Nigdy, przenigdy nie miałabym Ci za złe, że jesteś tu aktywna z drobną obsuwą!
      1. Ze względu na Ingę, przyjaźń - jest z nią bardzo mocno zżyta. No i kiedyś Karol był jej marzeniem.
      2. Chyba każda z nas coś o tym wie :)
      3. To chyba dobrze, bo nigdy nie byłam w Lublinie. XD
      4. Każdy to wie, bez Wojtka nie miałby sensu!
      5. Z chęcią Ci pomogę. Ja mogę trzymać, a ty lejesz. :D
      6. To chyba ich najbardziej pociąga, prawdziwe wyzwanie, zajęta dziewczyna.
      7. Też tam myślę, za dużo tego dobrego!
      8. Oj przestań wyprzedać fakty:*
      9. Ja też się cieszę, a jeszcze bardziej chyba, że mogę na Ciebie liczyć :)

      Uwierz mi ja jestem uznawana za osobę najbardziej nieogarnięta na świecie, więc to co napisałaś jest na prawdę bardzo, ale to bardzo sensowne :)

      Usuń
    3. Ja jestem uznawana za nudziarza/albo za osobe chora psychicznie bo jak mam napad dobrego humoru to jak ja sie smieje .. to inni smieja sie z mojego smiechu bo jest "unikalny" i tego sie trzymajmy - nie mówię tutaj o chrumkaniu czy cos,, nie. ja i moj śmiech to wyzszy level.
      matko daj mi 7 bo po pierwsze chce wiedziec co dalej 2 daj mi pretekst by sie nie uczyc i nie czuc sie winna :D

      Usuń
  3. Droga Del - sorry, musisz się już pogodzić z Tym, że dla mnie będziesz Del - apeluję do Twojego sumienia! BŁAGAM O SZYBKIE DODANIE MI 7 ROZDZIAŁU.
    Nabijam tutaj jak szalona odsłony - też ze względu na muzykę, którą uwielbiam! <3
    A tak serio, czekam kurde no i mogłabyś to wziąć bardzo pod uwagę! :(
    Bo jak nie ... to będę Cię dręczyć moimi chorymi komentarzami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie denerwuj się :* Właśnie trwają ostatnie poprawki i zaraz się pokaże :D Przepraszam nie miałam możliwości szybciej tego zrobić. Wytrzymaj jeszcze chwilkę :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

about