Uważam, że..

czwartek, 25 czerwca 2015

12. Miasto budzi się

 



Zatrzasnęłam za sobą drzwi mieszkania. Stanęłam przerażona, do moich uszu docierała tylko przenikliwa cisza. Dopiero wtedy zdałam sobie sprawę, że go już nie ma i została mi tylko samotność. Nikogo już nie miałam.
Osunęłam się na ziemię zalewając łzami. Mocno skuliłam i przeżywałam wszystko od nowa. Cały ból powrócił, a ja nie wiedziałam jak przed nim uciec. Leżałam tak na ziemi popadając w histerię. Oddychałam szybko i nierówno, a roztrzęsione ręce włożyłam między uda. Chciałam w końcu zacząć żyć, ale wczorajsze i dzisiejsze wydarzenia skutecznie ciągnęły mnie znowu w kierunku dna...


Nie wiem ile tak leżałam, widziałam jedynie, że przez okno ciągle wpadały jasne promienie słońca. Czas dla mnie przestał istnieć..  Nic już nie było, tylko ja i pusta przestrzeń. Mimo, że znowu chciałam ryczeć, pastwiąc się nad swoim beznadziejnym losem nie mogłam uronić już ani jednej łzy. Stałam się jałowa, nic nie warta. Nałożyłam maskę obojętności odcinając od siebie wszystkie możliwe uczucia.  
Z czasem uspokoiłam wszystkie emocje. Jedyne co pozostało po napadzie histerii to wszechogarniające poczucie samotności i charakterystyczne pociąganie nosem po płaczu. Tępo wpatrywałam się w sofę, a moja podświadomość ciągle odtwarzała wszystkie wspomnienia związane z nią i Łukaszem. Mimo że wolałam już o tym zapomnieć, przestałam mieć nad tym kontrolę i nie mogłam się uwolnić od przywoływanych w pamięci zdarzeń.
Powoli się uniosłam, stanęłam na chwiejnych nogach i weszłam niepewnie do kuchni. Oparłam się o blat nabierając ciężko powietrza do płuc. Spuściłam głowę i wlepiałam wzrok w kanapki, które przygotował przyjezdny z Lubina. Oglądałam je wszystkie dokładnie, mocno podpierając się o blat. W końcu nerwy mi puściły. Szybkim i zamaszystym ruchem strąciłam talerz na ziemię. Po pomieszczeniu rozległ się dźwięk tłuczonego naczynia. Było to dla mnie wybawieniem, wszystko było bardziej kojące niż ta przeraźliwa cisza. 
Odetchnęłam głęboko i nabrałam wody kranowej do zwykłej białej szklanki. Siłą wlałam ją w siebie, krztusząc się przy tym. Wpatrywałam się w nią jeszcze chwile, nie myślałam już kompletnie o niczym, bo wszystko mnie przerosło, a każde rozważanie o tym okazywało się wewnętrznym okaleczaniem samej siebie. Wyrzuciłam szklankę z dłoni wsłuchując się w błogi trzask szkła. 
Zaraz gdy znowu zapadła cisza, uznałam, że nie mogę już jej znieść i muszę jej zaradzić. Przeszłam bezwładnie po szkle i opadłam ciężko na sofę. Złapałem za pilot i zaczęłam przełączać kanały. Kompletnie wyłączyłam się wlepiając swój wzrok beznamiętnie w telewizor. Mimowolnie zatrzymałam się na powtórce jednego z meczów PlusLigi, a konkretnie ostatni mecz o brązowy medal. Mogłam powiedzieć, że nie wiem czemu akurat na tym konkretnym programie wstrzymałam swoją rękę, ale to byłoby kolejne kłamstwo wobec samej siebie. Doskonale pamiętałam, że na koniec meczu, wywiad dał Wojtek. Stęskniłam się za jego twarzą, rysami i głębokimi oczami. Chciałam jeszcze raz usłyszeć ten blogi głos i zatopić się w wspomnieniach. Nie czułam już chyba nic, ale zatracenie się w tam tej pamiętnej nocy odprężało mnie.


Otworzyłam oczy. Zapadał wieczór, a w telewizji leciał już boks. Nie dane mi było ujrzenie Wojtka. Obróciłam się na plecy i wlepiłam wzrok w sufit. Przypomniało mi się wtedy pożegnanie z Łukaszem. Zastanawiałam się czy dobrze postąpiłam.. Złożyłam mu przecież pocałunek na ustach. Nie wytrzymałam wtedy, czułam się rozdarta, a emocje po prostu wzięły górę. Jednak czy coś czułam do niego? Był na prawdę wspaniałym chłopakiem.. Ciepły, troskliwy, zabawny! Uwielbiam jego szczery uśmiech i trudno mi uwierzyć, że istnieje ktoś tak altruistyczny. Żyjąc w obecnych czasach myślałam, że ludzie przez cały ten postęp stali się szorstcy i obojętni, a on był wyjątkiem potwierdzającym tę smutną regułę. 
Dziękuję Bogu za każdą minutę spędzoną z tym mężczyzną, ale czy z wdzięczności mogłam się aż do tego posunąć? Lubinianin zapełnił moją pustkę, ale tylko po Indze i wiem, że śmiało mu mogę pozwolić pogłębiać relację w tym kierunku. Jednak to tyle… przy Łukaszu nie czułam tego co czułam przy Wojtku…
Zwlekłam się leniwie z łóżka. Przeszłam przez salon do swojej sypialni. Ściągnęłam ubranie z tego dnia i włożyłam przydużą koszulkę do snu. Uchyliłam okno i padłam na łóżko. Znowu po domu rozległa się cisza, ta nieprzyjemna, drażniąca. Chciałam ją jakoś zniwelować. Usłyszeć coś innego.
Podniosłam się i chwyciłam za telefon, który leżał obok mnie na półce. Odblokowałam go i ujrzałam 10 nieodebranych połączeń, a oprócz tego 5 wiadomości. Wszystko było od Łukasza, oprócz jednego połączenia od Kaśki. Zdziwiłam się, ale nie miałam ochoty na rozmowę z żadnym z nich. Położyłam się na plecy i weszłam w spis kontaktów. Zjechałam w dół pod “W” i wpatrywałam się z nadzieją, że ujrzę napis “Włodarczyk”. Chciałam usłyszeć jego głos. Lekko zachrypnięty, kojący moje uszy, tak bezlitośnie ranione przez ciszę. Odłożyłam urządzenie i zamknęłam mocno oczy.
-Tęsknie, tęsknie tak cholernie za Tobą, słyszysz mnie? Za twoim dotykiem, uśmiechem… Czemu to zrobiłeś? Czemu tak mnie tak okłamałeś, czemu doprowadziłeś do mojego upadku..? Wojtek! Myślałam, że ci zależy.. - po policzku spłynęły mi dwie łzy - Chciałam, żebyś to mnie nosił na rękach i mówił, jak bardzo Ci mnie brakowało... - wydukałam cicho pod nosem przez szloch.
Nie mogłam w to uwierzyć. Mimo faktu, że mnie zranił, a nawet poniżył ja nadal nie potrafiłam z niego zrezygnować. Ciągle wierzyłam, że jest wyjątkowy, miał w sobie coś, czego nie potrafiłam opisać. Jedyny w swoim rodzaju… A przez chwile był mój...


Usłyszałam pukanie do drzwi. Zdezorientowana podniosłam się i podeszłam je otworzyć. Wtedy zamarłam, serce przestało bić, a nogi uginały się pod ciężarem ciała. Stał w progu i patrzył na mnie tymi czekoladowymi zniewalającymi oczami. Byłam w totalnym szoku.
- Wojtek.. - wydukałam cicho pod nosem.
Po tych słowach na jego ustach zawitał ten piękny i szeroki uśmiech. Przekroczył zaraz próg i przyciągnął mnie do siebie wpijając się namiętnie w moje usta. Nie czekając odwzajemniłam gest. Byłam tak spragniona jego osoby, że przeszłość przestała się liczyć. Nie potrafiliśmy się oderwać od siebie, pogłębialiśmy zachłannie pocałunki. Mimo, że brakowało nam tlenu, żadne nie chciało przerywać tej chwili. Tak bardzo stęskniłam się za tym mężczyzną...
Obijając się o ściany w końcu dotarliśmy do sypialni. Delikatnie rzucił mnie na łóżko, a zaraz sam wylądował obok. Skierowałam głowę w jego kierunku, ale łóżko było puste. Nerwowo się podniosłam i rozejrzałam.
- Idiotka! - powiedziałam do siebie na głos.
Nawet moja wyobraźnia popadała w obłęd. Tworzyła chore i cholernie realistyczne sny w mojej głowie. Spojrzałam na zegarek, który nadal niewzruszony odliczał czas. Było mniej więcej piętnaście po piątej. Zwlekłam się z łóżka i powałęsałam do kuchni.
Nie chciałam zostać w tym łóżku, które będzie mi nieustannie przypominało o moim marzeniu sennym. Czułam się w tym momencie jak prawdziwa kretynka..  On mnie oszukał, a ja jeszcze fantazjowałam o jego osobie.. Byłam beznadziejna, nie dość ze wszystko zniszczyłam to jeszcze pożądałam kogoś, kto nigdy nie miał prawa być mój.
Spojrzałam na kuchnię i żal ogarnął moje serce. Ujrzałam te rozbite talerze wśród kanapek, które przyrządził Łukasz.. Miałam wrażenie jakbym go skrzywdziła. Przecież on wkładał w to wszystko serce, wstał wcześniej żeby mi to przygotować, a ja tak po prostu to rozniosłam. Jak gdyby to nic dla mnie nie znaczyło. Nie szanowałam jego pracy, a co za tym idzie jego osoby.
Zacisnęłam mocno zęby i przeszłam obok całego bałaganu. Postawiłam wodę, przyszykowałam kubek i usiadłam na blacie czekając na wrzącą wodę. Mój wzrok ciągle tkwił w tym rozbitym talerzu, który coraz bardziej mnie przybijał. Czułam się bezwartościowa, skoro nie potrafiłam uszanować tego co dostałam od Łukasza. Zaraz pogłębiałam tę myśl. W ten sam sposób zachowałam się przecież wobec Ingi..
W kuchni rozbrzmiał pisk czajnika i szybko zlałam herbatę. Wzięłam kubek i usiadłam na parapecie okna, które chwile wcześniej otworzyłam. Popijałam powoli herbatę wpatrując się w ospałe miasto. Było niezwykle spokojne i ciche. Po raz pierwszy to milczenie okazało się dla mnie kojące. Zatopiłam się w tym widoku czując jak problemy ze mnie ulatują. Może moja podświadomość złudnie kazała wierzyć sercu, że za mną jednak krząta się gdzieś Lubinianin, że tak na prawdę jeszcze nie wyjechał. Jakby chciała oszczędzić mi bólu i starała się wpoić fakt, że znowu rozpoczął się czwartek. Jednak doskonale pamiętałam wszystkie wydarzenia z poprzedniego dnia.
Otrząsnąwszy się z rozmyśleń znowu zerknąłem na moje miasto. Właśnie powoli nad horyzontem unosiło się słońce. Zeszłam z okna z zamiarem puszczenia jakiejś nastrojowej muzyki. Kucnęłam przed wieżą, na której spostrzegłam karteczkę. Zmarszczyłam czoło i nie myśląc zbyt dużo chwyciłam za nią zatapiając wzrok w niezbyt zgrabnych literkach.


Domyślam się, że znowu chcesz obrazić się na cały świat i zamknąć w tych swoich czterech ścianach... Tak Zuzanno, jestem wściekły na Ciebie z tego powodu i nie myśl że ujdzie Ci to płazem! Mimo, że mnie już z Tobą nie ma to postaram się z całych sił Ci jeszcze pomoc. Pod wieże podpięty jest mój pendrive z muzyką specjalnie dla Ciebie. Piosenek jest na tyle dużo, że spokojnie możesz puszczać składankę codziennie i Ci się nie znudzi! Jest tylko jeden ważny szczegół, każdego ranka, gdy pierwsza piosenka zabrzmi w twoim salonie musisz wsłuchać się bardzo uważnie w jej tekst! Widzimy się za tydzień mała :* i oddzwoń do mnie, bo pewnie nic jeszcze nie odebrałaś! KOBIETY...


Zaśmiałam się pod nosem nie mogąc uwierzyć w fakt jak łatwo udało mu się mnie rozszyfrować. Wystarczyły mu cztery dni, aby co do najmniejszego szczegółu przewidzieć moje zachowanie po jego wyjeździe.
To jeszcze bardziej utwierdziło mnie w fakcie, że Łukasz jest niezwykły! Zaczynałam mieć chyba słabość do brunetów.
Przyłożyłam palce do przycisków i po mieszkaniu rozniosła się pierwsza piosenka. Zanim jeszcze usłyszałam słowa wróciłam na parapet i wpatrywałam się w miasto, które budziło się do życia, tak jak zresztą ja…
Dokładnie wsłuchiwałam się w tekst piosenki. Kojarzyłam ją, mimo że kompletnie nie wiedziałam kto jest wykonawcą, a tym bardziej nie mogłam przypomnieć sobie tytułu. Oparłam głowę o ramę okna i cicho śpiewając starłam się trafić odpowiednimi słowami w dany moment utworu. Tekst był taki zwyczajny, brzmiał wręcz jak napisany przez jakiegoś piętnastolatka pocieszającego swoją dziewczynę w depresji - Znajome.. - Jednak prostota wbijała się nachalnie do głowy, robiąc tam totalne i niekontrolowane przemeblowanie.
Ciarki przeszły mnie po całym ciele, a dłonie zaczynały się pocić. Miałam wrażenie jakby piosenka została napisana dla mnie... I co miałam zrobić w takim momencie? Obrócić tyłem do świata i założyć ręce na piersiach? Nie mogłam wiecznie uciekać od problemów zaszywając się w domu, Łukasz miał całkowitą rację…
Z rozmyśleń wybił mnie fakt, że po domu rozniosła się inna melodia. Tą piosenkę już znałam doskonale. Stary dobry polski klasyk. Znowu utożsamiałam się z tekstem. Wtedy zrozumiałam, że już nie mam opcji, została mi tylko walka, walka z samą sobą. Musiałam się zmienić, już dawno miałam taki zamiar, ale teraz zostałam doświadczona na tyle, aby to osiągnąć!  
Zaczęłam się delikatnie kołysać uważając, żeby nie wypaść z okna i cicho pod nosem śpiewałam: Przeżyj to sam, przej to sam. Nie zamieniaj serca w twardy głaz, póki jeszcze serce masz.. Refren utwierdził mnie jeszcze bardziej w moim przekonaniu. Musiałam starać się ratować ostatnie resztki mojej osoby. Zawsze jest przecież ktoś, komu będziemy potrzebni, a ja od niedawna zaczynałam marzyć o małej blondwłosej istotce, która sepleniąc wypowie krótkie: “Kocham Cię mamo”. 
Ponadto miałam jeszcze dług wdzięczności do spłacenia Łukaszowi - uśmiechnęłam się pod nosem - Zdawałam sobie sprawę, że ludzie przecież stają przed gorszymi problemami: choroba, bieda, śmierć, a ja? Płacze nad rozlanym mlekiem. Każdy popełnia błędy, a tym bardziej ja nie jestem idealna.. Czasu nie cofnę, ale mogę się zatroszczyć o to co będzie. Właśnie na tym powinnam skupić!  


Siedziałam tak wsłuchując się w kolejne piosenki. Wszystkie były wyjątkowe na swój sposób. Każda chciała przekazać jakąś historię, zachowanie, z której miałam wyciągnąć lekcję. Byłam pod wrażeniem jak chłopak świetnie skomponował całą playlistę. Może nie wszystkie utwory mi się podobały, ale to raczej był rodzaj przestrogi przed samą sobą, niż kącik relaksacyjny.
W pewnym monecie serce mi urosło i usłyszałam moją ukochaną melodię. Wspominałam Łukaszowi o tej piosence, że ją ubóstwiam, ale nie spodziewałam się, że to zapamięta, a tym bardziej umieści ją na liście. Uśmiech zagościł na mojej twarzy. Ciepło wypełniło moje oziębłe ciało. Wzięłam głęboki oddech i czekałam na moment, aż zaczną się słowa. Bez zahamowań wykrzyczałam całą piosenkę, a parę przechodniów wlepiało we mnie swój oszołomiony wzrok. Był wczesny piątkowy ranek, a po trójmiejskich ulicach rozlegało się przeraźliwe wycie, bo jednak śpiew nie należał do moich mocnych stron. 
Gdy zapadła cisza. Słońce znalazło się już nad miastem, a jego promienie oświetlały moją zmęczoną wszystkimi przeżyciami twarz. Czułam, że w końcu i ostatecznie odzyskuje siłę, a to wszystko dzięki jednej osobie! Nawet będąc w Lubinie zmienił całkowicie moje nastawienie do życia. Byłam mu za to cholernie wdzięczna. Z dnia na dzień coraz ciężej było mi uwierzyć w fakt, że tak cudowna osoba znalazła się przy moim boku. Doskonale wiedział jak ze mną postępować i robił wszystko, aby postawić mnie do pionu i móc poznać prawdziwą Zuzannę Bielską. 
Ociężale podniosłam się z parapetu. Od razu poczułam na własnych pośladkach, że siedziałam na parapecie zdecydowanie za długo. Rozprostowałam kości i ruszyłam do łazienki. Tam wzięłam długi i relaksujący prysznic. Dokładnie umyłam każdy kawałek ciała, chcąc w ten sposób zmyć z siebie całą rozpacz. Wiedziałam, że nie pozbędę się do końca wszystkich złych emocji, ale to było moje życie i musiałam wziąć się w garść, przecież to nie był koniec świata tylko drobna przeszkoda, którą dało się pokonać.
Wychodząc z łazienki udałam się do pokoju. Wiedziałam już co ubiorę na siebie. Opatulona w ręczniku usilnie starałam się znaleźć jedną sukienkę. Moim oczom ukazała się w końcu: pudrowa, zwiewna, ale ciągle dobrze przylegająca do ciała, cała w kwiaty. Wsunęłam się w nią i spojrzałam w lustra. Uśmiech sam cisnął mi się na usta, wyglądałam jak kiedyś... Dziewczyna pełna życia, tryskająca niczym gejzer samymi pozytywnymi emocjami. Moje oczy nabrały łez, byłam taka szczęśliwa i doskonale wiedziałam kogo to zasługa. 
Złapałam za telefon. Chciałam wybrać już numer do mojego anioła stróża, gdy usłyszałam dzwonek do drzwi. Nerwowo odrzuciłam komórkę i ruszyłam w ich stronę. Czułam się kompletnie skołowana, przecież nie było już nikogo, kto odwiedziłby mnie szczególnie o ósmej rano. W głębi serca liczyłam na to, że spotkam Milenę i pokaże tej wywłoce co o niej sądzę i dam lekcje, którą zapamięta do końca życia, że zadarła ze złą osobą.
Uchyliłam drzwi i ujrzałam Kaśkę, która od razu rzuciłam mi się na szyję.
- Dziewczyno z Tobą można zwariować! Czemu nie nie odzywasz?! - wydarła się na mnie.
Stałam osłupiona i nie wiedziałam co zrobić... Ona się o mnie martwiła, nawet pofatygowała się, aby sprawdzić, czy nie zrobiłam czegoś głupiego. Objęłam ją i powiedziałam ciepło.
- Miałam gorszy dzień i tyle.
Zaraz obie znalazłyśmy się w mieszkaniu. Całkowicie zapomniałam o bałaganie w kuchni, który rzucił się w oczy Kulkowskiej.
- Co się stało? - spojrzała przerażona.
- Nic słabszy dzień. Ostatnio coraz częściej mi się zdarzają.
- Chcesz pogadać?
Zawahałam się, czy mogę jej to wszystko zdradzić.
- Czemu przyszłaś? - palnęłam nieoczekiwanie. Po przedwczorajszym dniu wiedziałam do czego zdolna jest Inga, musiałam się upewnić, że Kula - bo tak brzmiało jej przezwisko - nie jest jej kolejnym pachołkiem.
- Przedwczoraj zmartwiła mnie ta cała sytuacja. Nie oszukujmy się nie wyglądałaś najlepiej.. Nie wspominając już zaskoczenia, że twojej najlepszej przyjaciółki nie było na tej imprezie. Ponadto wychodząc Łukasz mnie zaczepił i poprosił o drobną przysługę, żebym upewniła się, czy dajesz sobie radę... - od razu zaczęła nerwowo po tych słowach - Nie zrozum mnie źle, nawet gdyby Łukasz mnie nie prosił to i tak bym tu przyszła. Po prostu jego słowa utwierdziły mnie w tym przekonaniu, że nie mogę temu wszystkiemu przyglądać się z boku... - ewidentnie tłumaczyła się z całej sytuacji.
- Umówmy się, jeżeli robisz to z łaski to możesz już teraz wyjść. Po co obie mamy się męczyć tą sytuacją? Bez sensu Kaśka..
- Nie zamierzam wyjść, bo na prawdę sama też tu chciałam przyjść, a słowa Łukasza utwierdziły mnie w przekonaniu, że muszę! Uwierz w moje dobre intencje, proszę..  No chyba, że nie chcesz mnie widzieć to mogę się stąd zmyć.
- Jeżeli naprawdę ty tego chcesz to myślę, że możemy pogadać, ale nie tutaj - posłałam jej krótki uśmiech.
Dziewczyna pokiwała głową i zaraz obie wyszliśmy z mieszkania.





****
No i jestem z "nową" dwunastką. Niestety przez moje gapiostwo niechcący ją opublikowałam chyba tydzień temu na 40 minut..
Teraz jednak jest przed Wami wykończona. No i oczywiście Cassie jako gif :)
ps. Przepraszam za moja dysleksję i wszystkie błędy.
***
1.Łaskawie proszę nie zabijcie mnie za oniryczny motyw Wojtka! Mam nadzieje, że zbytnio się nie ucieszyliście się, że powrócił tylko po to, aby zaraz zniknąć. 
2. Mamy nową bohaterkę Kulę, jednak ona w "Zatraconych" pojawi się dopiero przy następnym rozdziale :)
3. Jak oceniacie "Miasto budzi się"? Ten jest jednym z niewielu moich tekstów, do których nie mam zastrzeżeń i uważam, że naprawdę mi wyszedł :D
4. Co sądzicie o Łukaszu, człowiek ideał? A postawa Zuzy?
***
Musiałam się sprężyć. Jak obiecałam SKRzAcikowi pojawił się przed weekendem :* Ale nie nie zdążyłabym w piątek, bo przecież Baku i półfinał! Potem Polska-Iran. Jak zwykle wierny kibic mocno wierzę w zwycięstwa naszych do samego końca i muszę to obejrzeć!

Na koniec z całego mojego serca chciałam podziękować za wszystkie komentarze, które ostatnio zostawiliście. To jest tak cholernie miłe, że coś przewidujecie, że mogę wdać się z Wami w rozmowę. Jestem też przeszczęśliwa, że Wam się podoba. Po prostu jesteście najlepszymi czytelnikami na świecie i naprawdę Wam dziękuję.  
Spokojnie powoli nadrabiam moje zaległości na Waszych blogach, a tam gdzie mogę jestem na bieżąco :)
*Kolejny wtorek/środa :)

10 komentarzy:

  1. PIERWSZA!
    1. Ja czułam, że to by było za piękne aby się WW pojawił i tak właśnie myślałam, że to był sen.
    2. Łukasz jest taki idealny..
    3. Oceniam miasto budzi się na 6 +
    4. Łukasz - kurde. On się w niej zakocha, a Zuzia będzie miała dylemat. Zapewne Wojciech będzie mącił. ALBO CO GORSZA. ONA BĘDZIE Z ŁUKASZEM i wtedy się zacznie akcja z WW :O
    5. Tęsknie za Zuzkowo - Wojciechowymi relacjami.
    6. Ale i tak mi się cholernie podobają.
    7. Ja się w końcu ogarnę z komentarzami.
    8. ZDAŁAM ĆWICZENIA Z KARNEGO! musiałam sie pochwalić, bo normalnie się bałam że uwalę.
    9. Zazdroszczę Ci wakacji.
    10. Nie śpię po nocach bo czytam rosyjskie książki..
    11. Od lipca będę spać jeszcze mniej, proszę abyś w wakacje mnie jeszcze skuteczniej odciągała od nauki.
    12. Za nie długo wyprzedzić mnie w rozdziałach! :O
    13. Kaśka - nie wiem czemu coś mi nie gra, ale możliwe, że się myle.
    14. Jest późno, boli mnie głowa i nie ogarniam.. gdzie oni sie mają zobaczyć za tydzień? Oni już czasem na Plaży nie byli? Ale.. no chyba jednak nie.
    15. Ja naprawdę sie w końcu ogarnę.

    <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. No nagle w środku nocy do tego.. To dobrze, że wiedziałaś :*
      2. No, więc muszę mu wady wymyślić jakieś :D
      3. Bardzo się cieszę ❤
      4. Musisz czekać. Tak między nami to sama nie wiem co z nim zrobię..
      5. Winiu już bliżej niż dalej do nich :D
      6. To jest najważniejsze!
      7. Dla mnie nie musisz :*
      8. Brawo! Mówiłam więcej wiary w siebie! Ja tam byłam pewna, że zdasz :D
      9. Ja sobie nie.. Mam "te" długie..
      10. Biedna.. Ale spokojnie karma wraca :)
      11. Nie wiem czy mi się uda tak szczerze :/ Chociaż napewno juz będę na dwa blogi :)
      12. No.. Niektórzy kończą na 11 a u mnie akcja się powoli rozkręca. Przeraża mnie to..
      13. Nie Kulkowska jest spoko. Po prostu się dużo tłumaczy :D
      14. Za tydzień Łukasz znowu przyjedzie, że względu właśnie na plażę i wtedy rozpocznie się jazda :D
      15. Ogarnij się misia i zalicz na uczelni wszystko jak najlepiej :** Trzymam kciuki kochana :**

      ❤❤❤❤

      Usuń
  2. 1. A już myślałam, że Wojtek się pojawił i wszystko sobie wyjaśnią... No nic, zrobiłaś mi nadzieję, ale wierzę, że ta dwójka i tak na siebie jeszcze trafi i razem będzie szczęśliwa ;P
    2. Mam nadzieję, że Kula jest szczera w relacjach z Zuzą i naprawdę chce okazać Jej swą pomoc
    3. Piosenka Kukiza dobrana idealnie i daje do myślenia. Jak się tak zastanowiłam nad jej treścią, to naprawdę kilka rzeczy sobie uświadomiłam ;3
    4. Boję się, że Łukasz namiesza między Zuzą a Wojtkiem, bo bardzo Jej pomógł wtedy, gdy wszyscy się od Niej odwrócili...i dlatego mogła się w Nim zatracić...ale jak sama przyznała, że nie czuje do Niego tego co do Wojtka, ponieważ tak naprawdę nie jest to szczere uczucie...a przyjaźń, niezastąpiona przyjaźń ;D

    Bardzo się cieszę, że mogłam jeszcze przeczytać przed wyjazdem kolejny rozdział...dziękuję ;*... ale znów nie daje mi spokoju co dalej z życiem Zuzki. xD
    Widać, że dziewczyna stara się stanąć na nogi, a Łukasz Jej w tym pomaga ^^
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 1. Jeszcze chwile. Wojtek pojawi się w 14 rozdziale.
      2. Tak, tak Kula ma szczere intencje :)
      3. Wow tego się nie spodziewałam! Ciesze się, że tak dobrze to odebrałaś :D
      4. Łukasz - Zuza to ciężka sprawa nawet dla mnie.. Nie wiem jak to rozwiązać.

      Obiecałam to słowa dotrzymuje :) Dla mnie to chyba dobrze, że historia jest wciągająca :D
      Wzajemnie :* Trzymaj się i wypoczywaj :)

      Usuń
  3. zapraszam do mnie http://siatkowka--przyjazn-milosc-nadzieja.blog.pl/ ;) Pozdrawiam :*
    Ps. dziś nadrobię u ciebie zaległość. Obiecuję :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Genialnyy rozdział. Szkoda ,że to sen ,że Wojtek się zjawił,ale byłoby chyba za piękne to . Mam nadzieję,że jej się sen spełni. Łukasz zapewne zakochał sie w Zuzie i będzie o nią walczył ale będzie mu trudno gdy Zuza nosi w sercu Wojtka. Może Wojtek zacznie o nią walczyć. czekam na kolejny z niecierpliwością .Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) No musze podtrzymać Was trochę w niecierpliwości z Wojtkiem :) A wszystko się okaże jeszcze :*

      Usuń
  5. a ja będę pisać też tak od numerków, bo tak fajnie :3

    1) Już myślałam, że Wojtek przyszedł naprawdę, a tu Włodarczyk to tylko sen i taka dupa.
    2) Łukasz jest taki idealny, coś mi tutaj nie pasi xd
    3) Widzę Kaśkę i Łukasza razem, ale to tylko ja! :D
    4) I świetnie, że nam się Zuźka obudziła ❤
    5) Wojtek w 13 hmm? :3
    Przepraszam, że nie było wcześniej komentarza :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żaden problem :)

      1. No przepraszam, ale już bliżej niż dalej do Wojtka :)
      2. No, ale dobrzy ludzie są jeszcze na tym świecie :(
      3. Też o tym myslałam, ale nie wiem.. :D
      4. No najwyższa pora! Tylko nie mówmy hop :* Możesz się domyślać o co mi chodzi :D
      5. Epizodycznie w 13 a już normalnie 14 :)

      Nie gniewam się przecież! Ciesze się, że i tak się pojawiłaś :)

      Usuń

Obserwatorzy

about