Uważam, że..

niedziela, 7 czerwca 2015

7. Milimetry








Gdy tylko zniknął w kolejnej uliczce otrząsnęłam się z własnej bezradności i pobiegłam, znowu pod klub do Karola. Stało nad nim całe zbiegowisko z Ingą i Arkiem na czele.
- Gdzieś ty była! - zaczęła rozgniewana przyjaciółka.
- Próbowałam go znaleźć! Nie chciałam dać mu tak bezkarnie odejść...
- I co? - wtrąciła z nadzieją.
- Coś ty.. jakby się rozpłynął w powietrzu... - starałam się grać zrezygnowaną. Nie byłam wstanie donieść na Wojtka - W ogóle jak ktoś mógł tak się zachować. - ciągnęłam nerwowo.
- Zuziu, ktoś zgodził się nas podwieźć do szpitala, nie ma sensu wzywać karetki. - przerwała mi - Pojadę z nim dobra?
- Jasne jedźcie. - oznajmiłam rozczarowana.
Poczułam się dziwnie. Zostałam wykluczona przez Ingę i odebrano mi możliwość towarzyszenia mojemu chłopakowi. Odzywały się we mnie także wyrzuty sumienia wiedząc, że to wszystko było wynikiem moich bezmyślnych działań. Chciałam się jakoś odwdzięczyć za to Karolowi i pomóc mu, być przy nim. Jednak okazałam się pominiętym pionkiem w tej całej sytuacji.
Parę minut później, wszyscy się rozeszli, a moi najbliżsi wsiedli do obcego auta. Zostałam kompletnie sama. Usiadłam na pobliskiej ławce i schowałam twarz w obu dłoniach. Czułam się jak skarcone dziecko. Straciłam kogoś niesamowitego, a do tego odsunięto mnie od najbliższych. Czy chwila uniesienia, poczucia drugiej osoby, wdania się w ten głupi ale jednocześnie niezwykły romans była warta tego wszystkiego?
- Wszystko w porządku? - usłyszałam męski głos.
- Tak, dziękuję... - odparłam szybko i cicho unosząc się.
Mężczyzna posłał mi życzliwe spojrzenie i przysiadł się do mnie.
- Wszystko widziałem i w sumie też słyszałem. - rzekł niepewnie.
Spojrzałam na niego zaintrygowana, domyśliłam się, że chodzi o sytuację przed klubem.
- Ruszyłaś tak życzliwie do tego blondaska i muszę Ci powiedzieć, że źle postąpiłaś, ale jak to facet nie przyzna się do własnego błędu. - zaczął skupiając swój wzrok na kciukach, którymi się bawił.
Wyprostowałam się zdziwiona i zbliżyłam w nadziei, że zacznie zaraz kontynuować.
- Wyszliśmy na fajkę, nie.. - spojrzał wreszcie na mnie - Oboje nie należeli do zbyt trzeźwych, więc delikatnie mówiąc, lekko podnieśli ton. No i z tego co słyszałem to brunet mruknął coś w stylu: “Zazdroszczę Ci”, czy “Zazdroszczę Ci jej” - zawiesił się na chwilę - Domyślam się, że może być to nieprzyjemne, ale sądzę, że taka ładna kobieta powinna wiedzieć takie rzeczy - znowu umilkł - Jak mniemam twój chłopak, rzucił zaraz do niego coś w stylu: “No.. nie byle jaką idiotkę owinąłem sobie wokół palca, ale jak szukasz jakiejś szmaty do przelecenia, to ta już jest zajęta, więc trzymaj się od niej z daleka!” - nastąpiła cisza - Przepraszam, ale uważam, że musisz wiedzieć. Nie chciałbym Cię zranić, tylko wyjaśnić pewne rzeczy..  - ciężko wypuścił powietrze przez usta - No, a potem brunet mu przywalił, a blondas powiedział, że bez powodu, bo też to słyszałem...
Zasłoniłam twarz dwiema dłońmi i z trudem powstrzymywałam łzy. Uderzyłam, rzuciłam się na niego z pretensjami, zraniłam go i skrzywdziłam, a on tylko stanął w obronie mojego imienia. Nawet nie starał się tłumaczyć..
- Zawiodłam go... - wyszeptałam.
- Co? - spytał zaskoczony.
- Skłamałam im.. Spotkałam go, znam tego bruneta, ale nie potrafiłam donieść, bo coś do niego czuję... - bąknęłam zrozpaczona pod nosem -  Rozumiesz?  A tam, to znaczy wtedy, kiedy go złapałam, jak go znalazłam -  zaczęłam się gubić w tym wszystkim co mówię, więc odetchnęłam głęboko - Pobiegłam za nim, nie odszedł za daleko. Nawet na mnie czekał i nie bał się tej konfrontacji. A ja głupia! Zamiast zapytać, co się stało, to od razu na niego naskoczyłam i uderzyłam go... - głos mi się łamał, a łzy zbierały się pod powiekami - Rozumiesz, nawet się nie tłumaczył, wziął całą winę na siebie!
Opuściłam dłonie i spojrzałam na niego uważnie.
- No, to trzeba przyznać zachował się szlachetnie - stwierdził - Posłuchaj, nie wszystko stracone. Raczej tak honorowi ludzie nie odwrócą się od Ciebie szybko, szczególnie, gdy są zakochani. - uśmiechnął się do mnie ciepło.   
- Dziękuje Ci z całego serca za to, co mi dzisiaj, a właściwie teraz powiedziałeś. Wiem, że wcale nie musiałeś, a i tak się odważyłeś.
- Daj spokój każdy by się tak zachował, więc to nic niezwykłego. - odparł szybko - Łukasz jestem - wyciągnął do mnie dłoń.
- Zuzia - chwyciłam ją i uśmiechnęłam się do chłopaka - Co mam teraz zrobić? - dodałam zaraz zakłopotana.
- Jedź do szpitala! Myślę, że powinniście sobie wyjaśnić parę spraw. Poza tym, to twój chłopak, prawda? - rzekł wyrozumiale i ciepło.
- A Wojte.., to znaczy brunet? - wtrąciłam.  
Zaśmiał się cicho pod nosem.
- Powiadają, jeżeli kocha, to poczeka. - uśmiechnął się znowu życzliwie.
Poczułam, że chłopak ma rację. Było w tym coś takiego prostego, ale i całkowicie logicznego. Wierzyłam, że Wojtek, ze mnie nie zrezygnuje.
- Mogę mieć do Ciebie ostatnią prośbę? - zapytałam niepewnie.
- Jasne, a o co chodzi?
- Nie mam pojęcia, gdzie tu jest szpital, mógłbyś mnie tam zaprowadzić?
Łukasz nawet się nie zastanawiał tylko od razu przystał na moje słowa. Żwawo ruszyliśmy z ławki, a on od razu rozpoczął ze mną rozmowę. W sumie to dopytywał się różnych szczegółów, a ja postanowiłam wyjaśnić mu wszystko od początku. Zaczęłam od tego, że nie byłam z Lubina, tylko z Gdańska. Napomniałam mu trochę o Indze i Karolu, jak to się stało, że jej brat został moim partnerem. Potem wyjaśniłam mu skąd znam Wojtka i jak to wszystko się potoczyło, aż dotarliśmy do szpitala. Oczywiście pominęłam niektóre wątki i nie wdawałam się w szczegóły. Nie znałam Lubinianina, aż tak dobrze, żeby wyjawić mu wszystkie sekrety. Mimo tego, wyglądał na zafascynowanego tym wszystkim, a nawet zaoferował, że wejdzie ze mną i dotrzyma mi towarzystwa.


W holu dostrzegłam Karola wraz z przyjaciółmi. Nie wyglądał najlepiej, ale nie powstrzymało mnie to, aby dociec do prawdę z dzisiejszego incydentu. Nie mogłam przecież wierzyć na słowo Łukaszowi.
- Inga, Arek zostawicie nas samych? Muszę pogadać z Karolem. - zaczęłam nabuzowana.
- No, ale o co chodzi? - dziewczyna zapytała całkowicie zdezorientowana.
- Jak potwierdzę wszystkie informacje, to wtedy będę mogła Ci powiedzieć! - rzuciłam stanowczo.
Patrzyła na mnie niedorzecznie. Nie podobało jej się moje bojowe nastawienie, wobec poszkodowanego Karola.
- Uspokój się najpierw i powiedz kogo ze sobą przyprowadziłaś? To on uderzył mojego brata?! - zaczęła agresywniej Inga.
Całkowicie ją zignorowałam, nic nie rozumiała i ponad to utrudniała mi wszystko.
- Proszę, pięć minut, chyba mam prawo porozmawiać w cztery oczy z moim chłopakiem! - wściekła wydusiłam przez zęby.
Usiadłam na przeciwko mojego partnera. Rzeczywiście nie wyglądał najlepiej. Nos i jego okolice bardzo opuchły zmieniając kolor na bordowy. Nad jego wargami, ciągle widoczna była zaschnięta krew. Chwilowo zrobiło mi się go żal, więc zaczęłam dość spokojnie.
- Powiedz mi, co się dokładnie wydarzyło..
- No już powiedziałem! - podniósł zdenerwowany głos.
- Owszem, ale chyba nie całą prawdę, czyż nie? - ironicznie pociągnęłam.
- A co chcesz usłyszeć? Zawsze musisz mieć jakieś swoje teorie spiskowe, nie możesz mi uwierzyć? - zbulwersował się Karol.
- Po prostu powiedz mi to w twarz, co powiedziałeś Woj.. - ugryzłam się w język.
- Poczekaj… znasz go?
Odwróciłam wzrok i odetchnęłam głęboko. Chciałam już mu odpowiedzieć.
- Czyli znasz.. pięknie! I co jeszcze? - wtrącił z rozgniewaną miną.
- Nie odwracaj kota ogonem... - zagotowało się we mnie - Wyduś w końcu to z siebie. Albo po prostu przyznaj, że twoja wersja zataja parę faktów. - pod wpływem emocji podniosłam głos.
- A twoja też coś zataja? - złośliwie mi dogryzł.
Zawahałam się. Nie wiedziałam, czy skłamać, czy powiedzieć prawdę.
- Gdybym miała coś do ukrycia, to chyba byś coś zauważył. Jesteśmy już razem miesiąc, a znasz mnie grubo ponad kilkanaście lat. - odpowiedziałam niezwykle stanowczo.
Chłopaka zatkało. Widocznie nie wiedział, co o tym wszystkim myśleć, a co najlepsze wciąż nie znał odpowiedzi na zadane przez siebie pytanie. Poczułam jak zaczynam nad nim triumfować.
- Znając twoje wybryki to byłeś w stanie obrazić mnie po alkoholu, znowu Sobie mnie przywłaszczyć jak jakąś zabawkę, jeszcze przy kimś takim jak on.. - rzuciłam do niego.
- A nawet jeśli? To co z tego.., widać, że was łączy coś więcej, pewnie dlatego mi przywalił, co?
Zaśmiałam mu się w twarz na te słowa.
- Gdybyś choć raz mnie słuchał.. Znokautował Cię sam Włodarczyk. A, czy nas coś łączy? Owszem, jeszcze chyba nie zrehabilitowałam mu się za pomoc jakiej mi udzielił w maju. A ty, jesteś dupkiem! Właśnie teraz się przyznałeś, w sumie zawahałeś, gdyby jednak było inaczej, to ciągle byś protestował i zaprzeczał. Za wszelką cenę broniłbyś swojego "dobrego" imienia, przecież tylko ty się liczysz i tak jest od samego początku. Znam Cię... Chociaż raz mógłbyś być facetem i mieć odwagę przyznać się do błędów. Karol w moich oczach jesteś już nikim..  - wygarnęłam mu.
Nie miałam ochoty go słuchać. Po prostu wstałam i odeszłam, a on nie mógł mnie już zatrzymać, tak samo jak ja wtedy Wojtka. Ruszyłam przed siebie. Rozglądnęłam się tylko po korytarzu. Chciałam jeszcze raz podziękować Łukaszowi za wszystko, ale nie dostrzegłam go. Wiedziałam, że nie miałam dużo czasu, nie chciałam stanąć przed Arkiem i Ingą, wszystko im tłumacząc. Byłam zbyt zdenerwowana. Pośpiesznie opuściłam szpital i obrałam nowy cel.
- Hej! - poczułam uścisk na moim ramieniu i znajomy głos.
Rzuciłam mu się na szyje mocno go obejmując.
- Dziękuję, banalne ale nic lepszego teraz nie wymyślę. Jestem twoją dozgonną dłużniczką - powiedziałam ciepłym tonem.
- Hola koleżanko, znamy się nie całą godzinę - zaśmiał się i odwzajemnił gest - Nie ma za co, mówiłem ci już.
- Muszę Cię przeprosić ale chcę jeszcze coś załatwić. Powiedz mi tylko, jak dostać się stąd do pensjonatu "Ostatni Zajazd".
Chłopak się zamyślił przez chwile, uważnie rozglądnął obracając się wokół własnej osi.
-Prosto, na drugim skrzyżowaniu na prawo i w drugą ulicę na lewo.
-Dziękuje, dziękuje, dziękuje!
Nie czekając ruszyłam przed siebie. Zależało mi na każdej minucie.
-Zuzanna Bielska, Biel-ska wiesz chyba co z tym zrobić - zaśmiałam się i obdarzyłam go jeszcze jednym spojrzeniem, po czym zniecierpliwiona zaczęłam biec według wskazanej drogi przez Łukasza.



W końcu zaczęłam kojarzyć okolicę. Wtedy przyśpieszyłam jeszcze bardziej. Czułam jak serce rośnie w mojej klatce piersiowej. Nawet nie byłam zmęczona, wręcz przeciwnie, miałam nieograniczone pokłady sił. Skręciłam w małe uliczki i przebiegłam obok zamkniętego lokalnego sklepiku. Zwolniłam, bo wiedziałam, że jestem już coraz bliżej. Uspokoiłam oddech i podeszłam do domofonu. Nie chciałam jednak dzwonić, popsułoby mi to cały plan. Oparłam się o drzwi i zastanawiałam się co dalej zrobić. Było zbyt późno, żeby dzwonić po wszystkich mieszkaniach i błagać o wpuszczenie.
-Co ty tutaj robisz? - usłyszałam głos za mną.
Obróciłam się uradowana i podeszłam do mężczyzny. Stanęłam na palcach przed nim, chwyciłam jego twarz mocno w moje dwie dłonie i delikatnie przyciągnęłam do swojej. Zatrzymałam ją milimetry od złączenia naszych ust i chciałam znowu zbudować to niezwykłe uczucie pożądania. Uśmiechnęłam się, a niespokojny oddech Wojtka czułam na moich delikatnie rozchylonych wargach. W końcu zatopiłam się w jego ustach. Zmysłowo pieszcząc górną wargę. Mój nos ocierał się mocno o jego chłodny policzek, przyciągając go nieustanie jeszcze bliżej. Mężczyzna zaraz odwzajemnił gest, mocno mnie obejmując, dociskając moje drobne ciało coraz mocniej do swojego, a mi zaczynało brakować tchu. Staliśmy tak przez dłuższą chwilę i znowu poczułam, że żyje.
Powoli przerwałam, łapiąc oddech. Nasze czoła się zetknęły, a on jedną, lewą ręką gładził mój policzek.
- Uznaj to za dzisiejsze przeprosiny - szepnęłam - ale..
- Czyli zawsze musi być jakieś ale, tak? - przerwał mi, śmiejąc się pod nosem
- Oczywiście.. więc nie oznacza to, że przestałam się na Ciebie gniewać. Chociaż możesz jeszcze to naprawić…
- Nie mogę przestać o Tobie myśleć - palnął to zdanie nieoczekiwanie, przerywając mi.
Po tych słowach uniosłam się wręcz nad ziemie ze szczęścia i czule zaczęłam gładzić jego policzki.
- Wiem Wojtku, wiem - musnęłam delikatnie jego wargi i złożyłam subtelny pocałunek.
- Muszę iść, jeszcze czeka mnie zagłada w pensjonacie.
- Co? - szepnął zdziwiony smyrając mnie swoim nosem po policzku.
- Konfrontacja z Karolem i Ingą… Przepraszam!
Szybko złączyłam nasze usta w namiętnym ale bardzo krótkim pocałunku, nawet nie zdążyliśmy się nacieszyć tym gestem, bo odeszłam i udałam się w kierunku mojego tymczasowego zamieszkania.
Wpadłam, a właściwie to wpadłam totalnie. Czułam się jak gówniara, która przeżywa swoją pierwszą miłość i to mnie przerażało. Stawałam się coraz starsza, więc powinnam dążyć już raczej do jakiegoś ustatkowania mojego życia, a nie niszczenia tego wszystkiego, na co pracowałam tak długo. Jednak to wszystko było silniejsze. Wojtek przyciągał mnie jak magnes, a ja byłam bezsilna, gdy tylko znalazłam się w jego pobliżu.

Zatapiasz się w nim, delikatnie ale zarazem płomiennie i tylko to się liczy. Świat zwalnia, wszystko dookoła znika i zostajecie tylko wy… Mocne objęcia, ciepły dotyk. Słyszysz bicie swojego serca, a nawet jego, wyrywające się z klatki piersiowej. Ten ciężki, nierówny oddech, zwiastujący coś niezwykłego, co zaraz się wydarzy, albo właśnie się wydarzyło.
W twojej główce uwalniają się wszystkie endorfiny, czujesz ten przyjemny dreszcz, płomienie na policzkach i znowu chcesz się zanurzyć, zatopić w nim. Dziko i nieopamiętania. Nie możesz przerwać, mówisz sobie w myślach, krzyczysz wręcz: ”chwilo trwaj!”. To właśnie ten moment, ten w którym przegrałaś, chcesz tego więcej, żądza pragnienia jest niepohamowana, to ten znak, że wpadłaś w nałóg, nałóg totalny.



________________________________________

JEŻELI PRZECZYTAŁEŚ TO PROSZĘ ZOSTAW PO SOBIE OPINIĘ, BO TO DLA MNIE  WAŻNE!

Jest i siódmy! Jak wrażenia? 
Na wstępie dziękuje za wszystkie wyświetlenia i jakąkolwiek aktywność. 
Jak zwykle miało być wcześniej ale mi nie wyszło...
Głęboko wierzę, że rozdział się podoba i mam paru wiernych czytelników. 

*przepraszam za wszystkie błędy, ale mam tą cholerną przypadłość, zwaną dysleksją..
Dobrej nocy wszystkim :*

ps. Dziękuję Win, za nabicie wyświetleń dzisiaj :* I mam nadzieje, że nie za późno na pretekst, żeby się nie uczyć.

22 komentarze:

  1. Przybylam. To na gorze jest cudowne. Zostaje tu. Kiedy nastepny?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję <3 Nawet nie wiesz ile radości mi sprawisz tym komentarzem i swoją obecnością!! Następny, myślę, że okolice czwartku /piątku albo środy :D

      Usuń
  2. Od razu przepraszam, że nie komentowałam, ale wiesz, wyjazd, potem nadrabiałam rozdziały. wybacz!
    Ale jestem! :)
    Jakie to cudowne! Niech Zuza kopnie Karola w dupę i da szansę Wojtkowi, bo to widać..! Oni są po prostu wspaniali. Ta chwila, choć krótka.. ach!
    Czekam na więcej!
    Pozdrawiam. Em.

    A teraz idę się wyspać, bo jutro kierunek Andrychów. Módl się, żeby Władek wrócił z tej Częstochowy, bo muszę go spotkać po raz czwarty xD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za Twoją obecność, to dużo dla mnie znaczy! Dziękuję za miłe słowa :)

      A to trzymam kciuki, szykuje się historia oparta na faktach może? :D

      Usuń
    2. Fakty są takie, że ja go i zamknę w swojej szafie, a Em ma u mnie krechę jak stąd do Los Angeles!

      ps. akurat skończyłam takie must have na jutro.
      I wchodzę.. i jest!
      pss. nim pójdę spać przeczytam jeszcze raz bo muszę zebrać myśli.. więc oczekuj mnie!

      Usuń
    3. Nawet jeśli go spotkam, żadnej historii nie będzie :D
      Win.. póki co, WW jest w mojej szafie...

      Usuń
    4. To ja ubolewam! Ale może gratis będziesz miał Andrzejka albo Karola :D

      Usuń
    5. Byłam w Andrychowie! Władka nie było! :(

      Usuń
    6. To może jednak kierunek Częstochowa? :D

      Usuń
    7. Wiem! Widziałam insta, koszykarz :D
      Nie martw się następnym razem :)

      Usuń
  3. głupio się przyznać, ale zapomniałam o twoim blogu :( ale już nadgoniłam wszystko i o rozsądnej porze dodam do obserwowanych i jakś treściwy kom ;) o ile moja skreloza na to pozwoli ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam, może jakieś słowa krytyki się pojawią :)

      Usuń
  4. Nadrobilam! To opowiadanie jest świetne tak jak grafika!❤
    Niech Zuza da szansę Wojtkowi, a Karolowi powie Goodbye!
    Czekam na następny!
    Pozdrawiam i przy okazji zapraszam do siebie na: ☺http://szczerewyznaniaa.blogspot.com/?m=1
    Na historię Wojtka i Aśki! ☺❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kalko za obecność :* Jestem nieziemsko szczęśliwa, że Ci się podoba. Wszystko w swoim czasie :) I zaskocze Cię jestem na bieżąco z historią Aśki, tylko jeszcze nie dałam o sobie znać :*

      Usuń
  5. Jestem, kurka no przepraszam ale ja jestem tak pozbawiona czasu, że nawet nie mam czasu na porządny sen..
    ale nie o tym miałam. Jak zwykle ja sobie muszę wypunktować.
    1. Coś się będzie działo z Łukaszem - on nie przez przypadek się pojawił prawda?
    2. Inga - rozumiem to jej brat, ale.. jak się ma brata dupka, to trzeba go traktować jak dupka.
    3. Karol jak Cię znajdę to Ci nogi z dupy powyrywam impotencie jeden.
    4. Wojciech - masz plus za obronę Zuzi.
    5. Kolejny, że jej nie odtrąciłeś.
    6. Tylko.. co z nimi będzie jak ona wróci do domu z Lublina?! :O
    7. Ja mam nadzieję, że Zuza nie zabije Karola i Ingi.
    8. Chcę 8.
    9. Wiesz, że jesteś najlepsza, nie?
    10. Przepraszam, za tak bezsensowny komentarz, nic mnie nie tłumaczy, poprawię się następnym razem. OBIECUJĘ.

    OdpowiedzUsuń
  6. Domyślam się sesja i te sprawy. Jak nie masz czasu to nie komentuj i nie czytaj, poświęć to na sen, a liczę, że kiedyś nadrobisz :*

    1. Przestań wyprzedzać fakty, noo!!
    2. No tylko Inga nie zna Karola z tej strony :/nic też nie słyszała, a rodzeństwo ponad wszystko..
    3. Dobrze ja to uwiecznie :D
    4 i 5. Mam nadzieje, że minus się zmniejszył do niego!
    6. Słuchaj sprawy w 8 się nieźle skomplikują..
    7. Kryminalnej powieści chyba nie piszę.
    8. 2-3 dni.
    9. Uznanie od mistrza, właściwe to mistrzyni!
    10. Mi to nie przeszkadza, już się przyzwyczajam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana ja już tak mam, że zawsze kombinuje co to może się zdarzyć i zwracam uwagę na szczegóły :D
    mistrzem to jesteś Ty, Em i Kin. ja co najwyżej uczniem ;*
    jeszcze sypiam, jak przestane sypiać.. to wtedy przestane czytać, ale pewnie nawet jak nie bede spać to będę czytać, więc.. ja tutaj będę! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Dziękuję, że mogę tutaj na Ciebie liczyć! I przestać siać mi tutaj jakąś herezję! Ty i uczniem.. Zapomnij! Jesteś najlepsza i śmiało, mogę powiedzieć, że jesteś moją mentorką :* A ja jestem tu trzy tygodnie, więc mogę być EWENTUALNIE uczniem :) Trzymam kciuki za twoją sesje i sen :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty mi lepiej dodaj rozdział, bo się uzależniłam od tej historii..
      tak z innej beczki, jak kiedyś będziesz w Katowicach wstąp do Ciniby - ta biblioteka uzależnia.. dopiero z niej wróciłam!

      Usuń
  9. Cały czas pisze! Jutro będziesz miała co czytać popołudniu :* Katowice to jakieś hmm.. 600 km, ale postaram się zapamiętać jakbym się tam znalazłam, mimo że nie czytam zbyt dużo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest biblioteka Uniwersytetu Śląskiego i Uniwersytetu Ekonomicznego - wpisz sobie w google, ona jest piękna, cudowna, a do końca czerwca ku mojej uciesze .. czynna do 23! :D czekam na 8!

      Usuń

Obserwatorzy

about