Uważam, że..

poniedziałek, 22 czerwca 2015

11. Anioł







Siedziałam z Łukaszem w salonie. Dzień był pochmurny. Co chwile siąpił letni deszcz. Bokiem mijała miasto burza, która dawała o sobie znać błyskawicami i grzmotami. Kurczowo trzymałam kubek oburącz popijając letnią herbatę. Byłam niewyspana, pragnęłam wrócić do łóżka i zanurzyć się pod pościelą, ale ze względu na mojego gościa zmuszałam, się do rozbudzenia.
- To co dzisiaj robimy? - zapytał Łukasz unosząc swoją głowę zachęcająco w moim kierunku.
- Nie mam pojęcia. Obiad na mieście, a wieczorem do jakiegoś kluby? W taką pogodę nie widzę innego wyjścia... - siorbałam cicho napar.
- Do klubu nie chce, może sami coś organizujemy? Zaprosisz paru znajomych, co ty na to?
- W sumie to świetny pomysł! - ożywiłam się - Też mi się to przyda. - uśmiechnęłam się promienie.
Szybko złapałam za telefon i wykręciłam numery do znajomych ze studiów zapraszając ich na małe spotkanie. Nie chciałam nazwać tego domówką, bo chcieliśmy zacząć tę “imprezkę” dość wcześnie - o szesnastej - ze względu na to, że jutro Łukasz wyjeżdżał z samego rana. Wydzwoniwszy do najbliższych osób odłożyłam telefon. Rozglądnęłam się po pokoju, ale byłam w nim sama. Zdziwiona podniosłam się i skierowałam do pokoju mężczyzny, chciałam mu powiedzieć, że to on kucharzy na dzisiejsze przyjęcie. Jednak przy drzwiach usłyszałam, że z kimś rozmawia. Chciałam już odejść, kiedy rozmowa mnie zaintrygowałam.


-Nie, jeszcze nie, ale się zgodziła. Zaraz to załatwimy.. - zamilkł, widocznie słuchał rozmówcy -Tak, tak możesz być spokojny. Nie ma za co, kiedy indziej mi się odwdzięczysz.


Stałam osłupiona i nie wiedziałam zbytnio co to wszystko miało znaczyć. Nie chciałam jednak robić awantury. Wierzyłam, że wszystko da się jakoś logicznie wytłumaczyć. Może miał własne problemy, a to wszystko wcale nie musiało się mnie tyczyć. Zawróciłam spod drzwi i ponownie rozsiadłam się na sofie łapiąc duży kubek. Zaraz za mną do pomieszczenia wszedł Łukasz.
-To co idziemy na tą Plażę Open, nie?
-Jasne, jeżeli chcesz. - odparłam z uśmiechem.
Miałam się już zapytać mężczyzny o to, co przed chwilą usłyszałam, ale nie chciałam wyjść na wścibską dziewczynę, która stoi pod drzwiami i podsłuchuje jego rozmowy telefoniczne. Ciągle nie miałam pewności, czy to chodziło o mnie. Nie ukrywając jednak, zaczynała mnie martwić ta cała sytuacja. Spojrzałam jeszcze raz na Łukasza. Jego twarz skąpana była w szczerym i ciepłym uśmiechu. Nie mogłam oderwać od niego oczu. Wiedziałam, że nie zrobiłby czegoś co mogłoby mnie skrzywdzić. Odwzajemniłam gest nie mając już żadnych wątpliwości, że w pełni mogę mu zaufać.
- Ty gotujesz, a ja sprzątam! - palnęłam nieoczekiwanie.
Chłopak na początki zmarszczył czoło, a dopiero po chwili zrozumiał dokładnie, o co mi chodzi.
- Jasne, nie ma problemu!


Po zrobieniu zakupów i przygotowaniu przez Łukasza jedzenia, czyli jakiś przystawek, czekaliśmy już tylko na gości. Mieszkanie było wysprzątane, a salon połączony z kuchnią przygotowany na przyjęcie znajomych. Powoli zaczynało mnie nosić. Chciałam, żeby wszystko było idealnie, aby cudownie spędzić ten wieczór. Dokładnie wszystko poprawiałam i stałam się niezwykle nerwowa.
- Prosiłam żebyś położył to tutaj! Tak ciężko było to zrobić? - uniosłam się na Lubinianina.
- Dobrze, przepraszam... - powiedział z łaską.
Miska, którą przestawałam uciekła mi z moich dążących rąk prawie się rozbijając. Chłopak od razu to wyłapał i domyślił się, że coś nie gra. Podszedł i przytulił mnie do siebie.
- Co jest? - zapytał cichym i spokojnym głosem.
- Boję się Łukasz, boję się że Oni wszyscy już będą wiedzieć, boję się pytań i tłumaczenia.. Mam ochotę uciec stąd jak najdalej... - wydukałam drżącym głosem.
- Dlatego robimy to dzisiaj, razem. Chce Cię w tym wesprzeć, rozumiesz? W dwoje damy radę! - powiedział to życzliwie pocierając dłonią moje plecy, żeby mnie uspokoić.
- Czemu ty jesteś taki idealny? - objęłam go mocno.
Chłopak już nic nie powiedział. Zatopiłam się w jego ciepłych objęciach. Wiedząc, że prędzej, czy później i tak musiałabym się zmierzyć z tą sytuacją. Stanąć przed najbliższymi, wyjaśnić parę spraw i przyjąć moją pokutę. Obawiałam się jednak, że nie podołam, a wszystko będzie zbyt świeże i rozdrapie z wolna gojące się rany.. Mimo, że Łukasz był przy mnie nie czułam się zbyt pewnie. Przed tym nie mógł mnie ochronić..
Z objęć wyrwał nas dźwięk dzwonka do drzwi. Wiedziałam, że byli to goście i już nie było odwrotu. Musiałam stanąć do walki ze wszystkimi moimi grzechami. Tylko w ten sposób mogłam pokazać, że jestem ponad Wojtkiem i Karolem. Był to mój jedyny drobny motywator w tej żałosnej sytuacji.
- Idź już otwórz i zaufaj mi, będzie świetna zabawa! - szepnął mi entuzjastycznie.
Zaraz udałam się do drzwi i w progu mieszkania pojawili się goście. Tryskała z nich zaraźliwa radość, która po paru minutach zaczęła mi się udzielać. Przedstawiłam przybyszom mojego znajomego i od razu otworzyliśmy alkohol. Chwile potem z wieży wydobyła się muzyka i zaczęliśmy się bawić. Z dziewczynami wczuwałyśmy się w dźwięki rozchodzące po salonie, a płeć przeciwna skrupulatnie nas obserwowała. Przerywałyśmy jedynie na drinki albo kolejki, które rozlewali mężczyźni. 
Na moje szczęście nikt nie zadawał niewygodnych pytań, wręcz przeciwnie. Poruszyliśmy błahe i przyjemne tematy. Alkohol polał się po lampkach, kieliszkach i szklankach. W mieszkaniu rozniósł się gwar rozmów i śmiechu.
Zmęczona przysiadłam z Kasią i zaczęłyśmy sobie opowiadać o wakacjach. Właściwie to słuchałam co ona ma mi do powiedziała i nawet mi to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie. W międzyczasie Łukasz posłał mi życzliwe spojrzenia rozmawiając w gronie czterech facetów.


Po trzech godzinach, kiedy wszyscy byli już trochę podchmieleni, po mieszkaniu znowu rozszedł się głos dzwonka do drzwi. Entuzjastycznie podeszłam do nich i otworzyłam. W progu stała moja koleżanka - z wydziału - Justyna z jakąś dziewczyną.
- Cześć, jesteśmy! Przyprowadziłam moją koleżankę, Milenę. Jest na tym samym roku, tylko, że na prawie. - powiedziała ciepło i przytuliła mnie.
Wyciągnęłam rękę w stronę dziewczyny, ale ta jedynie zmierzyła mnie wzrokiem i przeszła obok podążając za swoją koleżanką. Poczułam delikatne ukłucie w sercu i narastająca złość. Miałam ochotę złapać za te jej jasne kudły i wyszarpać z powrotem na klatkę, ewentualnie zrzucić jeszcze ze schodów...  
Nie rozumiałam jak ona mogła znaleźć się wśród nowego, całkiem obcego towarzystwa i zachować się jak prostaczka. Od samego początku nie spodobała mi się jej ta ignorancja i chamstwo. Miałam przeczucie, że z mojej strony na pewno dobrze się to nie skończy, jeżeli wywinie jeszcze jeden numer.
Weszłam do salonu i wypiłam duszkiem lampkę wina.
- Hej, co jest? - usłyszałam za sobą troskliwy głos Łukasza.
- Ta blondynka, która kręci się przy Adrianie.. - wskazałam dyskretnie palcem - władowała się nawet nie witając. Przeszła obok mnie jakbym nie istniała, nie wspominając, że na samym początku zmierzyła mnie wzrokiem..  - warknęłam.
- Daj spokój, najwyżej zaraz ją wywalimy. - objął mnie po przyjacielsku ramieniem. - Nie przejmuj się tylko baw. Zobacz jaką małą, ale fajną domówkę rozkręciliśmy.
Uśmiechnęłam się do niego promienie na znak przyznania mu racji.
Na prawdę świetnie się bawiłam, tańczyłam, piłam wygłupiałam prawie ze wszystkimi gośćmi. Cieszyłam się, że Łukasz mnie na to namówił, bo potrzebowałam takiej odskoczni.


Kiedy wychodziłam z toalety wpadła na mnie Milena.
- Jak chodzisz dziwko - wręczyła mi okrutne spojrzenie.
- Coś ty powiedziała? - stanęłam łapiąc ją za ramię.
- To co słyszałaś i uważaj z tymi kurewskimi łapami. - wtrąciła chłodno.
- Wynoś się z tego mieszkania! - wycedziłam przez zaciśnięte zęby.
- Takie osoby jak ty na pewno nie będą mi mówiły co mam robić...
- Wynoś się z tego mieszkania i trzeci raz nie powtórzę! - warknęłam.
- Temu Łukaszowi, czy jak on ma też już dałaś? - zapytała z ironicznym uśmieszkiem - Myślisz, że nie wiem, że puszczasz się z siatkarzami albo każdym, który się napatoczy... Inga mi wszystko powiedziała!
Zamachnęłam się i z całej siły uderzyłam ją w policzek. Ta dziewczyna nie miała prawa mnie oceniać nie znając mojej sytuacji. Czułam narastające emocje we mnie, ale nie byłam w stanie ich rozpoznać, czy to ból i żal, czy raczej udzielająca się furia. Wypity alkohol skutecznie wszystko kamuflował dodając mi tylko złudnej odwagi. 
Milena nie pozostała dłużna i splunęła mi prosto w twarz. Żadna z nas nie chciała być poniżana, dlatego wdałyśmy się w szarpaninę. Nagle w korytarzu pojawiła się Kaśka, która stanęła jak wryta widząc nas obie.
- Łukasz, chodź tu szybko! - zawołała prawie natychmiast.
Zaraz oprócz mojego znajomego zjawili się praktycznie wszyscy goście. Oburzony Lubinianin wraz z pomocą innych chłopaków zaczął nas rozdzielać.
- Co tu się dzieje? - krzyknął.
- Poniża mnie i nie chce opuścić mojego mieszkania.
- Od kiedy prawda to poniżanie? Stwierdziłam tylko fakty, że jesteś dziwką! - skierowała się do zgromadzonych - Wasza koleżaneczka jest zwykłą suką, która wchodzi do łóżka z siatkarzami i każdym chłopcem, który jej się napatoczy! - triumfalnie spojrzała na mnie - A co zaprzeczysz, że zdradziłaś Karola z tym siatkarzem?
W mieszkaniu zapadła niewyobrażalna cisza. Wiedziałam, że ta dziewczyna nie ma racji, przynajmniej po części. Jednak nie miałam siły się bronić przed jej słowami. W pewnych kwestiach przecież musiałabym się zgodzić z tym co powiedziała.
Łzy zaczęły cisnąć się do oczu. Poczułam się zmieszana z błotem, ośmieszona i poniżona przed znajomymi, a do tego w moim własnym mieszkaniu. Nie mogłam spojrzeć im w twarz. Chciałam już żyć normalnie, a ona wszystko zepsuła.
- Proszę wyjdźcie wszyscy! - wydukałam przez szloch.
Nie mogłam już wytrzymać tego wszystkiego i wbiegłam do sypialni zatrzaskując za sobą drzwi. Rzuciłam się bezsilnie na łóżko, dociągnęłam kolana do klatki piersiowej i zaniosłam się rykiem.
Zastanawiałam się jak Inga mogła to komuś powiedzieć, jak mogła postąpić tak okrutnie. Przecież byłyśmy blisko, wiedziała ile dla mnie znaczy, a mimo to siała ten krzywdzący mnie ferment. Nie chciała nawet wysłuchać mojej wersji.. Bez powodów nie dałabym się przecież ponieść Wojtkowi, dlatego Karol był tak samo winny całej tej sytuacji...
Usłyszałam pukanie do drzwi, które zaraz się powoli uchyliły.
-Mogę? - rozniósł się zatroskany głos Łukasza.
Nie miałam siły nawet odpowiedzieć, chociaż nie chciałam, żeby oglądał mnie w tym stanie. Jutro wyjeżdżał i lepiej żeby zapamiętał mnie z uśmiechem na twarzy, tryskającą energią.
Chłopak wszedł do pokoju i położył się obok obejmując mnie ramieniem.
-Wszyscy już poszli - zaczął niepewnie.
Znowu milczałam. Przestała mnie obchodzić cała rzeczywistość. Chciałam się skupić na sobie. Na moim bólu, karcąc się w ten sposób za wszystkie błędy, które popełniłam. Wierzyłam, że w ten sposób odkupie swoje winy.
- Przepraszam Zuziu.. Mówiłem, że to będzie świetna impreza... Nie chciałem, żeby ktoś Cię skrzywdził w ten sposób.. Przepraszam..
- To nie twoja wina - pociągnęłam nosem - Tylko moja Łukasz... Nie obwiniaj się, a tym bardziej nie bierz całej winy na siebie.
- Przestań! Też jestem winny, rozumiesz.. Nie zaprzeczaj więcej, bo mogłem się zachować inaczej. Od razu powinienem wywalić tą wywłokę za drzwi, albo jakoś uspokoić. Nawet jak zaczęła swój wywód to tylko stałem.. - westchnął głośno - Chciałbym Ci to teraz jakoś wynagrodzić albo odjąć trochę bólu...
Poczułam tylko jak mnie mocno do siebie przyciąga i delikatnie składa pocałunek na mojej głowie. Zaczęłam wtedy jeszcze bardziej płakać, tym razem ze szczęścia. Każde słowo Łukasza napawało mnie otuchą i dodawało wiary. Czułam, że nie jestem sama w tym wszystkim i mogę w każdej chwili polegać na tym mężczyźnie.
- Dziękuję, że tu jesteś... - wydusiłam przez łzy.
- To ja dziękuję, że mi na to pozwoliłaś - odparł ciepło.
 
Byłam jednym z najszczęśliwszych ludzi wiedząc, że Łukasz jest przy mnie, ale coraz bardziej zdawałam sobie sprawę, że to tylko kwestia czasu. Jutro znowu stanę przed wszystkimi problemami sama i nie będę już mogła czuć jego wspierającej dłoni na moim ramieniu. 
Na samą myśl o pustym i głuchym mieszkaniu, samotnym siedzeniu na kanapie serce zaczynało wolniej bić, jakby umierało. Oddałabym wszystko, aby został tutaj jeszcze jeden dzień i kolejną noc... Nie wiedziałam, czy dam sobie radę, więc zaczęłam popadać w histerię. Lubinianin już od dawna spał, a ja ponownie zalewałam się cichymi, ale obfitymi łzami. Sama wizja samotności mnie przerażała, odbierała dech, a przecież za parę godzin miała stać się moją rzeczywistością. 
Człowiek jest przystosowany do życia w stadzie, w społeczeństwie. Każdy potrzebuje drugiej osoby, oparcia czego byłam najlepszym przykładem, a Inga odebrała mi wszystkich ludzi, na których mogłam polegać. Doprowadziła do tego, że nawet w ich oczach zostałam dziwką...


Poczułam delikatny pocałunek na moim czole i cichy głos Łukasza.
- Cześć mała. Przepraszam, że Cię budzę, ale nie chciałem wyjechać bez słowa i pomyślałem że Ty też.
Chwilę do mnie docierały jego słowa. Nie wiedziałam gdzie jestem i co się dzieje.
- Co? Która godzina? - zerwałam się nagle.
- Za pięć piąta. - zaśmiał się cicho - Nie musisz ze mną jechać, możesz odpocząć, wręcz powinnaś!
- Żartujesz?! Jadę Tobą i bez żadnego ale! - podniosłam głos powstając z łóżka.
- Tak myślałem, że nie odpuścisz. W kuchni masz naszykowaną herbatę i kanapki, a ja idę się wykąpać, dobrze?
W odpowiedzi posłałam mu krótki uśmiech, który zaraz odwzajemnił. Jednak ten był inny, do tej pory takim mnie nie obdarzył. Ciepły, szczery, szeroki, po prostu cudowny. Jakby chciał w ten sposób uszczęśliwić mnie na cały nadchodzący dzień. Poczułam jak zaczynam się łamać. Znowu dotarło do mnie, że zaraz zostanę sama, a do tego miałam wrażenie, że tracę go już na zawsze. Zamknęłam szybko oczy głęboko oddychając. Chciałam się uspokoić. Zalewałam się łzami przecież całą noc i uznałam, że teraz muszę pokazać się z tej silniejszej strony.
Zsunęłam się z łóżka i udałam się ospale do kuchni. Na sam widok kanapek zemdliło mnie. Chwyciłam szybko za kubek i usiadłam na parapecie. Popijałam jeszcze ciepłą herbatę wpatrując się w budzące miasto. Nie mogłam przestać myśleć, o tym jak teraz będzie, czy sobie poradzę..?


Siedzieliśmy obok siebie w porannym autobusie i milczeliśmy. Bałam się tego rozstania, mimo że znałam go tak krótko to już czułam jak za nim tęsknie. Był moim aniołem stróżem, czuwał nade mną, a ja musiałam dać mu odejść. Ciężko mi to przyznać, ale gdy mój świat się zawalił, załamał to właśnie on zajął tą pustkę. Wypełnił ją swoim uśmiechem i ciepłym głosem. Przy nim wszystko wydawało się łatwiejsze. Po prostu stał się całym moim życiem...
Wlepiałam swój wzrok w szybę i patrzyłam na auta zmierzające w nieznanym mi kierunku. Było mi tak cholernie ciężko, czułam jak gula w moim gardle narasta, a serce bije nierówno. Na szczęście dojechaliśmy już do Dworca Głównego, a ja mogłam wysiąść i odetchnąć rześkim, porannym powietrzem. Uspokoić wszystkie emocje i myśli, które kłębiły się w mojej głowie. 
Weszliśmy do poczekalni. Stałam i wpatrywałam się w wielką tablicę z przyjazdami i odjazdami. Nerwowo przewracałam oczami szukając jego połączenia. W końcu ujrzałam w sekcji “przez”, to znienawidzone przeze mnie miasto, Lubin. Właśnie to, które odebrało mi wszystko, które mnie zniszczyło, a teraz wyrywało z moich objęć ostatnią nadzieję.
- Chodź na peron, kupiłem już bilet. - powiedział cicho Łukasz obejmując mnie pociesznie ramieniem.
- Jeszcze dwadzieścia minut... - jęknęłam cicho
- No i? Nie chcę potem latać na ostatnią chwilę…
Poczułam jak nogi same mnie niosą chwiejnym krokiem za Łukaszem. Oglądałam jego plecy i coraz brutalniej uderzała we mnie myśl: “ To już koniec, tylko minuty dzielą Cię od wszechogarniającej pustki, samotności..”  
Usiedliśmy na ławeczce. Nie byłam nawet w stanie się odezwać. Jego odejście odbierało mi wszystkie siły. Czułam się fatalnie. Słaba i nic nie znacząca osoba w tym świecie pełnym zła i przemocy.
- Dasz radę! Uwierz mi! - znowu objął mnie ramieniem.
- Chciałabym w to uwierzyć. - wydusiłam z siebie powstrzymując łzy.
- Zobaczysz.. Ostatni raz mi zaufaj. Myślę, że nie pożałujesz. - ucałował mnie w głowę.
Nagle rozległ się głos, niewyraźny głos kobiety informującej, że zaraz na peron wjedzie pociąg Łukasza. Na tą wieść zabrakło mi tchu, łapczywie starałam się wypełnić moje płuca tlenem. Spuściłam głowę zamykając oczy.
- Mała, wszystko dobrze? - zapytał Lubinian spoglądając na mnie.
Pokiwałam jedynie przecząco głową. Starałam się, walczyłam ze wszystkimi emocjami, jednak dopadł mnie moment krytyczny. Wiedziałam, że już nie dam rady dłużej wytrzymać tego pożegnania. Musiałam jak najszybciej uciec z tego miejsca. To był jedyny ratunek dla mnie.
Wstałam gwałtownie z oczami pełnymi łez. Przytuliłam się mocno do mężczyzny. Czułam jak słone krople powoli staczają się po moich policzkach. Zagryzłam mocno wargę przeciągając ten moment jak najdłużej. Ostatni raz zaciągnęłam się wonią Lubinianina jakbym chciała już na zawsze zapamiętać ten zapach, który wyrwał mnie z mojej beznadziejności. Odkleiłam się od niego i obróciłam szybko na pięciem próbując opuścić dworzec, ale poczułam dłoń Łukasza na moim ramieniu.
-Zuzia.. - wydusił z siebie drżącym głosem.
Zacisnęłam mocno oczy i obróciłam się z powrotem do niego. Chwyciłam jego twarz w moje dwie ręce i nerwowo głaskałam jego policzki, po czym złożyłam delikatny pocałunek na jego ustach.
- Dziękuje Ci Łukasz, jesteś moim aniołem.
Wyrwałam się i oczami pełnymi łez skierowałam się pod tunel. Słyszałam pisk hamującego pociągu. Wybuchłam wtedy gwałtownym szlochem.
“Już za Tobą tęsknie” - powiedziałam cicho pod nosem.


***
O to 11, jejku jak szybko!
Wszyscy mieliście praktycznie rację, ze swoimi wywodami na temat Wojtka i Łukasza, hmm..
Słaba jestem w wymyślaniu dobrych zwrotów akcji...
Pozostało mi tylko, zaskakiwanie Was drobnymi wątkami, więc pytam:
Jak wam się podoba?
Spodziewaliście się takie pożegnania?
No i nieszczęsna Milena..

***
Wstawiam. Może już poniedziałek, ale na pocieszenie Win. Trzymam kciuki i dasz radę. Trochę wiary w siebie!

****
Jutro Polska - Finlandia w Baku. 6:00 rano oglądam i nie ma opcji, a Wy?
Liczę, że mój imiennik znowu będzie szalał na boisku jak chcecie możecie zgadywać o kogo mi chodzi. Teraz jak zwykle przepraszam Was za błędy, wszystkie. Starałam się wszystko poprawić, ale moje upośledzenie lubi się ze mną bawić.

19 komentarzy:

  1. Zupełnie nie spodziewałam się takiego pożegnania. Gdybym dopadła Milenę to wyrwała bym jej chyba wszystkie włosy z głowy. Co za suka...
    Czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi Cię tu widzieć i słyszeć mimo wczesnej pory :) Cieszę się, że zaskoczył Cię ten drobny incydent. A kolejny już nie długo :)

      Usuń
  2. :O ...ile tu się dzieje
    Szczerze mówiąc, to miałam przeczucie, że coś więcej będzie między Zuzią a Łukaszem niż tylko przyjaźń...w sumie to nie ma sie co dziwić, bo wszyscy sie od Niej odwrócili i współczują Karolowi, który tak naprawdę nie zasłużył sobie na dziewczynę.
    A ta Milena? dobrze, ze Zuzka Jej przywaliła, ale nie powinna przecież osądzać...zabiłabym chyba taką...
    No Łukasz planował z Wojtkiem spotkanie byłego Skrzata z dziewczyną na plaża Open ;D Wiedziałam ;P
    Kurde, żeby teraz tylko ten Łukasz, który miał pomóc kumplowi w odzyskaniu dziewczyny sam się w Niej nie zakochał....
    Pozdrawiam i czekam na kolejny ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No mi się wydaje, że w sumie mało. Już nie chcę nic więcej mówić. Bo powiem o jedno słowo za dużo i zaczniecie się domyślać. Jednak będzie się działo :D
      Dziękuję, że jesteś, czekasz i Ci się podoba :) Pod koniec tygodnia pojawi się jakoś 12!

      Usuń
    2. Rozumiem Twoją tajemniczość ;P
      Liczę, że kolejny pojawi się w piątek, bo w sobotę rano wyjeżdżam na ponad 2 tygodnie i chciałabym jeszcze pogłębić wiedzę na temat losów Zuzi ;D
      Pozdrawiam ;**

      Usuń
    3. Dobrze pojawi się w takim razie w czwartek albo piątek! :)

      Usuń
    4. O dziękuję ;3 a więc czekam ;D

      Usuń
  3. Zawitałam tutaj i bardzo mi się podoba :3 Łukasz jest świetny, chociaż pewnie gdy dowie się o jego intrydze nie będzie zadowolona.. Zastanawia mnie, co Wojtek wykombinował, liczę, ze dowiem się już w kolejnym ; > Milena, arggg samo imię już mi się źle kojarzy. Mam nadzieję, że mimo zachowania tej wrednej suki nie będzie się zadreczać. Czekam na kolejny ! Pozdrawiam ; *

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że tu jesteś i Ci się podoba. Mi samej uśmiech się ciśnie na twarz! Muszę Cię zmartwić, ale w najbliższym się nie dowiesz.. Jednak gwarantuję Ci w kolejnych dobrą akcję! :)
      Co do Mileny, też mi się źle kojarzy :D

      Usuń
  4. ta Milena to jaka suka. Zuza coraz bliżej Łukasza ,tylko ,że on nie gra fer. jestem ciekawa co Wojtek zrobi? czyżby chciał powiedzieć wszystko Zuzie. czekam na kolejny. Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Miło, że jesteś :) Bardzo mnie to cieszy. Na Wojtka jeszcze czekamy ;/ Ale ja się pojawi to zrobi coś o czym nawet przez chwilę nie pomyślałaś. Obiecuję Ci to :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zachęcona Twoim komentarzem na moim blogu wpadłam. Zaczęłam czytać i takie bum! Normalnie kocham *-*

    Wow jakie pożegnanie :O Tego się nie spodziewałam...

    Ale od początku. Skomentuję wszystko po kolei..

    Ta Inga to kawał zimnej (za przeproszeniem) suki. Jak mogła tak postąpić?! Okej to jej brat, ale ona była jej przyjaciółką. Powinna wysłuchać obu wersji, a nie tylko Karola...

    Arek... To palant. Na pewno słyszał te obelgi kierowane przez Karola do Ingi.. Dupek do kwadratu...

    Łukasz.. Coś mi się zdaje, że nie mówi on całej prawdy. Jest on uwikłany w jakąś intrygę, w której bierze udział także i Włodarczyk, ale o nim później!

    Inga.. Mogła się pogubić. Jest tylko człowiekiem. Pragnęła tylko, aby ktoś ją przytulił, pocałował itp. bez przymusu, albo jakiegoś celu.. Wiemy o co chodzi.. Skoro Włodarczyk, który niejednokrotnie jej pomógł, ale też i zdenerwował mógł jej to zapewnić, to dlaczego miałaby nie spróbować zawalczyć o swoje SZCZĘŚLIWE życie jak z bajki??

    A teraz gwóźdź programu..
    WOJTEK..

    Jak tylko na początku przeczytałam jak go przedstawiasz, to się zakochałam w tej jego wersji.. Serio. Coś mi się zdaje, że on jeszcze będzie z Zuzką. Może będą z tego dzieci :D
    Tylko dlaczego on się szlaja z jakąś inną dziewczyną??!
    djfgfklgjgfaf
    Zirytował mnie.
    Na serio.

    Ale to nic. Od kilku rozdziałów nic o nim nie słychać, więc.. może ta jakaś cisza przed burzą? ^^


    Mówiłam już, że uwielbiam te opowiadanie? Jak tak to powtórzę to jeszcze raz :D


    Dobra kończę swój beznadziejny komentarz ( nie umiem ich za cholerę pisać, więc wybacz)

    Pozdrawiam i weny, weny, weny ;***
    chichotka


    Ps Kiedy kolejny?? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Hahha, jejku tak tak cholernie miłe.. Dziękuje! Z chęcią bym teraz już wyjaśniła wszystko pod tym komentarze, ale no nie mogę. Nie chcę Ci psuć zabawy. Mogę powiedzieć tyle, że burza będzie. Wszyscy bohaterowie, których wymieniłaś się jeszcze pojawią i dojdą nowi. Masakra tyle ludzi.. Jednak musisz czekać... ;/
    Kolejny albo w czwartek późnym wieczorem albo w piątek popołudniu. Przed meczem Polska Iran :)
    Czekam też na jakiś nowy wpis u Ciebie :*

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem w końcu!
    1. Ja dalej twierdzę, że oni się znają, a rozmowa Łukasza tylko mnie w tym utwierdza.
    2. Myślałam, że spotkają się na tej plaży!
    3. Impreza - dobry pomysł, szkoda, że nie wypalił.
    4. Jak wprowadziłaś Milenę - to w pierwszym momencie myślałam, że to ta panna od Włodiego.
    5. Kampania wrześniowa tak bardzo :(
    6. Daj mi 12 i Zuzkowo-Włodkowe spotkania.
    7. Widziałam, że stworzyłaś nowe cudo!
    8. Pozdrawiam, ściskam!

    Win :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Cieszę się :D
    1. To twierdź dalej :*
    2. Może tak może nie, albo mam coś lepszego :D
    3. No niestety, nie może byc zbyt kolorowo.
    4. Wszystko w swoim czasie!
    5. W wrześniu jestem z Tobą!
    6. Zuz-Włodi to nie będzie w 12, więc nie wiem czy czujesz się usatysfakcjonowana.
    7. No DF i Ty macie nowe, a za mną tak cholernie chodzi jeden pomysł, że uległam. Jednak całkiem co innego to będzie :)
    8. Wzajemnie kochana :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja od przyszłego tygodnia będę tak mało obecna, ze względu na pracę i przygotowania do poprawek + walka z samą sobą i chęć zrzucenia kilogramów do listopada, że jak ja skończę myśli to będzie dobrze!

      Usuń
    2. Skończysz na pewno! I dasz sobie ze wszystkim radę :)

      Usuń
  10. Jejku przepraszam cię, że nie komentowałam , ale po prostu nie miałam czasu. Z wszystkim byłam na bieżącą tylko jakoś brakło mi czasu! Ale już się poprawiam! :*Z tej Mileny to niezła suka i dobrze ,że Zuza przywaliła jej. Łukasz coraz bliżej Zuzy.
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie na 9!
    http://milosc-o-smaku-siatkowki.blogspot.com/2015/06/rozdzia-ix.html
    :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak bardzo się cieszę, że jesteś i czytasz, mimo że się nie ujawniasz :) Musisz mi dać trochę czasu, bo jestem na etapie dwóch blogów, które nadrabiam, ale już zaczęłam czytać :)

      Usuń

Obserwatorzy

about