Uważam, że..

niedziela, 19 lipca 2015

18. Przełom




Tak jak się spodziewałam chłopacy zostali w Gdańsku na dłużej. Kamil z Łukaszem na trzy dni, a Wojtek zdecydował się na cały tydzień. Nie muszę chyba mówić ile radości i szczęścia dodawała mi ich obecność. Każdego dnia, ktoś krzątał się po domu, nieustannie wypełnianym śmiechem i rozmową. To był mój świat, ten w którym chciałam żyć i spędzać każdy dzień.
           
       Pierwszy dzień:
          
          Pogoda dopisywała. Słońce, upał jak dla mnie bajka. Po wczesnym śniadaniu udaliśmy się na plaże, a dokładniej do Brzeźna, tam gdzie odbywał się turniej. Nie przeszkadzał mi już nawet fakt mola, z którego chciałam się rzucić. Jednak ciągle ciężko i dziwnie mi o tym wspominać. Myślę, że to ze względu na to co mam teraz. Otacza mnie trójka wysokich niczym brzozy mężczyzn. Przyjaciel na którego mogę liczyć w każdej chwili i mężczyzna, który czuje do mnie coś wyjątkowego. Czy mogłabym sobie wymarzyć, coś wspanialszego jeszcze parę miesięcy temu?
          “Moje dzieci” pobiegły do wody. Ja byłam tak spragniona ciepłych promieni słonecznych, spokoju, relaksu, że zostałam na kocu. Opalałam się czytając książkę, a czasem zerkałam na chłopaków obserwując jak świetnie się bawią. W tym momencie serce przestawało się mieścić w moim ciele. Wzrastało do niewyobrażalnych rozmiarów wypełnione ciepłem i radością.
            
          Leżałam na plecach. Miałam zamknięte oczy i cieszyłam się tą wspaniałą pogodą. Nagle poczułam zimną mokrą dłoń na moim rozgrzanym ramieniu. Od razu wiedziałam kto to był! Tylko Łapszyńskiemu sprawiało tyle radości maltretowanie mnie w ten sposób.
- Łukasz grabisz sobie i mówię to poważnie..
- Nie mam na imię Łukasz, nawet na drugie.. - zaśmiał się Kwasowski.
         Od razu otworzyłam oczy i spojrzałam na mężczyznę. Jednak się pomyliłam. W sumie Lubinianin zachowałby się o wiele bardziej okrutnie.
- Przepraszam, byłam pewna, że to on.. - zaczęłam po chwili z uśmiechem - Czemu wyszedłeś z wody?
- Wojtusiowi jak widać już mało jestem potrzebny - grał zasmuconego - A tak poważnie uznałem, że nie powinnaś siedzieć tutaj sama. No i w sumie, nie znam Cię tak dobrze jak ta dwójka..
- Miło z Twojej strony.. Więc przyszedłeś pogadać?
- No tak.. - mężczyzna się zmieszał
- To o czym chciałem porozmawiać?
- O Wojtku - zaczął niepewnie, a ja ze zdziwienia zmarszczyłam czoło.
- Co z nim?
- Wojtuś, no jest kobieciarzem. Niestety byłem przy tej całej akcji z molem i wiesz.. Jakby Wojtek coś wywinął, to ty nie możesz..
Była mocno zakłopotana tą rozmową. Nie dość, że mówiliśmy o Włodarczyku, z którym nic stałego mnie nie wiąże, to Kamil zaczął dotykać wątków mojej słabej psychiki. Liczyłam jednak, że to będzie przyjemniejsza rozmowa..
- Znasz go dobrze.. Więc chyba nie chcesz mi powiedzieć, że Marle..
- Marlena jest jego kuzynką, spokojnie w tej kwestii Cie nie okłamał - przerwał mi dokańczając za mnie - Po prostu panienki szybko mu się nudzą. Musisz o tym wiedzieć, szczególnie w swojej sytuacji..
- Przynajmniej tyle.. Wiem, że ostatnio to wyglądało niezaciekawie, ale mam Łukasza i nawet jak coś “wywinie”, to nie skończę rzucając się z mola, spokojnie - zażartowałam - Poza tym mu ufam. Mimo, że znam go krótko, to pokazał mi, że nie jest takim dupkiem - uśmiechnęłam się do Kwasowskiego.
- No jak uważasz.. - zamilkł - A co właściwie zrobił?
W tym momencie przywołałam zdarzenie sprzed klubu i jak zachował się później, biorąc całą winę na siebie. Sam Kamil był pod wrażeniem tego jak postąpił. Nie wiedział nawet, że jego przyjaciel jest gotowy do takich poświęceń, co utwierdziło mnie w przekonaniu, że jednak mam powody by mu ufać.
         Nim zdałam sobię sprawę gawędziłam już z bielszczaninem od dobrych pietnastu minut. Rozmowa się kleiła, a mi usta nie mogły się zamknąć. Zdecydowanie nadawaliśmy na tych samych falach, co niesamowicie mnie cieszyło. Skoro łapałam tak świetny kontakt z znajomymi Wojtka, to musieliśmy być do siebie podobni..


         Popołudniu, gdy na dworze trochę się ochłodziło, a panowie nie mieli ochoty wchodzić już do wody rozegraliśmy parę setów w siatkówce plażowej. Była nas trójka, więc zgarnęliśmy paru ludzi do zespołu i do późnego wieczora aktywnie spędzaliśmy czas. 
Tak jak moi kompanii starałam się oddać całe serce na boisku. Szybko to dostrzegli i nauczyli mnie nawet paru zagrań. Świetnie spędzałam z nimi ten czas. Łukasz wraz z Wojtkiem i Kamilem wygłupiali się jak mogli, robili z siebie wręcz idiotów, drocząc się wzajemnie. Nie jeden raz patrzyłam na to co wyczyniają ze łzami w oczach.
           W okolicach dwudziestej pierwszej wracaliśmy do domu pustym już tramwajem. Chłopacy rozsiedli się na miejscach opierając ciężkie głowy o szybę pojazdu. Ja jako jedyna stałam. Nie byłam zmęczona tak jak oni, bo nie walczyłam z prądem i białymi bałwanami w wodzie, a uwierzcie nic tak dobrze Cię nie wymęczy jak parę godzin spędzonych w morzu.
           Cała trójka przysypiała, a ja wlepiałam w nich swój wzrok nie mogąc powstrzymać uśmiechu. Wiedziałam, że mogę na nich liczyć i to kwestia czasu, kiedy nawiąże z nim jakąś głębszą więź, nawet na całe życie! Moje serce szalało, nie słuchało rozumu, po prostu chciało już w tym momencie im zaufać i pragnąć, aby byli przy mnie już zawsze, żeby stali się tą rutyną. Po prostu zaczynali tworzyć moją nową rodzinę. 
W tym momencie przestali być dla mnie siatkarzami. Kimś, kto występuje na parkiecie przed telewizją i ma fanki w całym kraju. Dla mnie już byli po prostu Kamilem, Łukaszem i Wojtkiem. Tymi z niepoukładanymi włosami, czerwonymi wypiekami na polikach od słońca, zmęczeniem wyrysowanym na twarzy, kiedy po prostu byli sobą. Zwykłymi szarymi masami, dla których znowu miałam chęć żyć i uśmiechnąć się...
            
         Dzień drugi:
Oczywiście rozpoczął się cudownie, a to za sprawą Łukasza w kuchni. Naszego bajecznego szefa kuchni. Przyrządził jak zwykle nieziemskie śniadanie. Później chłopacy rozłożyli się przed telewizorem, a ja sumiennie posprzątałam po posiłku, kolejno zaganiając mężczyzn do łazienki.
Zdecydowanie napadł nas dzień lenia. Nikomu nie chciało się ruszyć, a mieliśmy dzisiaj w planie zwiedzić Gdańsk, a wieczorem ruszyć do Sopotu i jakiegoś dobrego klubu.


         Wreszcie po wielu prośbach zaczęli się mnie słuchać, a ostatecznie chwilę po drugiej wsiedliśmy do tramwaju i po niespełna piętnastu minutach znaleźliśmy się na ulicy Długiej. Pokazałam im ważniejsze miejsca na starym mieście. Potem udaliśmy się na obiad. Wszyscy byliśmy w cudownych nastrojach. Nieustannie gadaliśmy i wygłupialiśmy się. Czułam jakbym znała tych trzech mężczyzn całe życie. Definitywnie przywiązałam się do nich i ich wyjątkowego poczucia humoru. 
W wolnej chwili, kiedy zaczęli rozmawiać o sporcie, ja zdążyłam zaprosić Kaśkę na wyprawę do klubu z nami, która zgodziła się bez chwili zawahania. 
Po posiłku naszym ostatnim przystankiem był ECS, czyli Europejskie Centrum Solidarności, które w ostatnim czasie stało się jedną z większych atrakcji Gdańska. Na tym zakończyliśmy naszą małą podróż krajoznawczą i ruszyliśmy w kierunku Szybkiej Kolei Miejskiej. Tam spotkaliśmy się z Kaśką, która wzięła ze sobą Oliwię i Majkę - obie dziewczyny były u mnie na domówce - i obraliśmy kierunek na Sopot.   


        Po pamiątkowych zdjęciach na słynnym molo, które zaraz znalazły się na instagramach i facebookach “naszych gwiazd” w końcu zawitaliśmy do jednego z klubów na Monciaku. Sama byłam już spragniona alkoholu i dobrej zabawy. Chciałam się wyszaleć, odprężyć i rozluźnić, cicho modląc się w głębi duszy, że jednak zapamiętam tę imprezę.
        Zajęliśmy kulturalnie miejsca i zaczęliśmy rozmawiać. Zaraz w ruch poszedł alkohol. Rozpoczęło się od piw, a potem stopniowo przeszliśmy do mocniejszych trunków. Chłopacy podtrzymywali dobrą atmosferę nieustanie nas zabawiając. 
Kiedy tylko z dziewczynami poczułyśmy przyjemny szum w głowie, mimo wszelkich próśb siatkarzy ruszyłyśmy podbić parkiet. Dałyśmy się ponieść rytmom nie zważając zbytnio na nasz taniec, czy był zbyt wulgarny i wyzywający. Alkohol po prostu pochłonął nas w pełni.
         Czułam jak wypita wódka zaczynała coraz mocniej dawać o sobie znać do tego stopnia, że gdy poczułam obce dłonie na moich pośladkach i biodrach nie protestowałam. Obróciłam się i zarzuciłam dłonie na szyje mężczyzny. Wyglądał naprawdę kusząco. Zagryzłam wargę i dałam mu się ponieść. To on nadawał tępo tańcu, rządził ruchami. Byłam jakby zniewolona. Jego ręce zgubnie krążyły pod moją koszulką a następnie wjeżdżały powoli pod moją spódniczkę.
- Chodź może do łazienki - szepnął mi głośniej do ucha.
            Kiwnęłam twierdząco głową przygryzając ponownie usta. Mężczyzna złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. Nie byłam już świadoma tego co robię. Jego ruchy po prostu mnie tak pobudziły, że byłam spragniona drugiego ciała.
             Przed nami naglę wyłonił się Włodarczyk. Poczułam jego ciepłą dłoń na moim nadgarstku.
- Kolego ona nigdzie nie idzie. - usłyszałam ten zniewalający głos, a wszystko we mnie zaczęło wariować.
- Stary, wal się! - powiedział stanowczo obcy mężczyzna.
Wojtek jednak nie odpuścił i zastawił mu drogę.
- To moja dziewczyna. Poszedłem na szluga, a ona poszła w długą na parkiet. Dzięki, że ją przypilnowałeś, ale to ja już się nią zajmę.
- Skończ pierdolić, to moja dziewczyna!
            O dziwo przepchnął zawodnika Cuprum i ruszył żwawo ciągnąc mnie za sobą. Jednak, gdy pojawił się właściciel czekoladowych oczu byłam tylko nim zainteresowana. Nerwowo pociągnęłam ręką uwalniając się od nieznajomego. Chwiejnym krokiem starałam się złapać równowagę i wtedy poczułam ten przyjemny uścisk w okolicach mojej talii. Napaleniec spojrzał na nas i zrozumiał, że już nie uda mu się mnie przelecieć, więc zrezygnował.
- Chodź usiądziesz. - usłyszałam głos przyjmującego.
- Wojtuś, Wojteczku nie chcę.. Chodź się bawić. - uwiesiłam mu się na szyi i wlepiając tępo w jego zniewalające oczy - Proszę, tak ładnie przecież proszę - marudziłam ciągle pijana.
               W końcu zrezygnowany przystał na moją prośbę i zaprowadził mnie na ubocze parkietu. Oboje wczuliśmy się w muzykę tańcząc zmysłowo ciągle się o siebie ocierając. Każdy jego delikatny dotyk, ruch po moim ciele prowadził mnie do granic wytrzymałości, a alkohol skutecznie z tym współpracował. Rozum natomiast już dawno wypadł z tej gry...
            Spojrzałam jeszcze raz na tą twarz, której tyle czasu pożądałam, o której śniłam i tęskniłam. W końcu pociągnęłam go za sobą i przyparłam zdezorientowanego przyjmującego do ściany.
- Co ty robisz? - zapytał zdziwiony.
             Nic nie odpowiedziałam tylko zbliżyłam się. Nasze usta po tak długim czasie znowu znalazły się niebezpiecznie blisko. Jego nierówny oddech wyczułam na moich wargach. Położyłam dłoń na nieogolonym policzku delikatnie go gładząc. Zaczynało brakować mi tlenu. Jego obecność znowu wyrwała mnie z mojej rzeczywistości. Musiałam to zrobić. Dopiero teraz wiedziałam, że jest obok mnie, że to nie sen.
- Zuzia.. - dobiegł mnie jego głos.
                 Nie pozwoliłam mu dokończyć przykładając mój wskazujący palec do jego warg, po której zaczął swobodnie jeździć.
- Już nic nie mów.. - szepnęłam.
               Moja lewa ręka osunęłam się i powędrowała na jego klatkę, a ja zatopiłam się tych upragnionych wargach zamykając oczy. Całowałam go z tęsknotą i strachem, że to ostatni raz, że znowu zniknie. Chciałam tym zatrzymać go już przy sobie do końca życia. Budzić się przy nim. Razem ze wstającymi promieniami słońca mierzwić jego ciemne włosy. Przestawałam mieć jakąkolwiek wątpliwość, że to właśnie ten mężczyzna.
               Wojtek odwzajemnił pocałunek pogłębiając go. Jego ciężka dłoń oplotła talię i szybkim ruchem obrócił mnie dociskając moje drobne ciało do ściany. Wojtkowe, ciepłe wargi coraz bardziej zmysłowo pieściły moje. Złożyłam dłonie ponownie na szorstkich policzkach starając się przybliżyć do przyjmującego jeszcze bardziej. Chciałam przedłużyć tę chwilę, zapamiętać każdy szczegół jej doskonałości. 
Wszystko zwolniło. Głośna muzyka została stłumiona wariującymi emocjami. Mogłam w pełni delektować się jego każdym dotykiem i ciepłem.
               W końcu delikatnie oderwał się od moich rozwartych ust, składając ostatni subtelny pocałunek. Zaciągnęłam się powietrzem nieznacznie oblizując wargi. Musiałam uspokoić oddech po tym wyjątkowym zbliżeniu. Już zapomniałam jakie to przyjemne uczucie. Otworzyłam w końcu oczy i ujrzałam tą pociągającą twarz. 
Opierał się prawą silną ręką o ścianę, a nasze czoła złączyły się razem. Znowu był cholernie blisko, a ja zaczynałam wariować. Zaciągałam się jego perfumami, złudnie wierząc, że jakoś mnie ocucą.
- Proszę nie odchodź..
- Nigdzie nie zamierzam - roześmiał się.
- Nie odchodź ode mnie - zagryzłam wargę - Odbierasz mi tlen, odbierasz mi rozum. Zatracam się w Tobie, gdy jesteś tak blisko, wariuję za Tobą, szaleje. Nigdy nie czułam tego przy kimś innym. Naprawdę nie chcę Cię stracić i boję się jutra.. - wydusiłam z siebie z pomocą resztek alkoholu krążącego w moim organizmie.
- Nie skrzywdzę Cię, obiecuję. - ucałował czule moje czoło.


Dzień trzeci:


Obudziłam się w łóżku. Promienie słońca niemiłosiernie mnie raziły, ale nie miałam żadnej możliwości skrycia się przed nimi. Przysłoniłam dłonią oczy i się rozejrzałam. Po mojej prawej stronie leżał Wojtek, który mocno obejmował mnie w pasie. Po lewej za to przytulona do moich pleców była Kula. Zerknęłam jeszcze tylko na zegarek. Dochodziła powoli jedenasta. Nie mogłam sobie przypomnieć nawet, o której wróciliśmy do domu, ale było to późno nad ranem.
Obróciłam głowę i spojrzałam na Wojtka. Spał ponownie w moim łóżku obejmując mnie swoją silną dłonią. Wpatrywałam się w jego delikatne owładnięte głębokim snem rysy. Z każdą chwilą czułam jak zadurzam się w nim coraz bardziej. Już nie było odwrotu. Serce chciało tylko jego i nic nie zdoła już zniszczyć tego uczucia… Nikt też nie był w stanie zająć jego miejsca. 
Patrzyłam jak ciężko wypuszczał powietrze przez usta, jak jego klatka piersiowa swobodnie się unosi i wiedziałam, że to ten. Ten, za którego chcę wyjść, mieć dziecko. To ta twarz, na którą chcę patrzeć przed zaśnięciem i budzić się spoglądając na nią.   


           Była szesnasta. Stałam z Łukaszem w kuchni i starałam się pomóc mu w gotowaniu. Były to ostatnie chwile, bo o dwudziestej drugiej razem z Kamilem wyjeżdżali. Mimo, że nie dawałam po sobie tego poznać, to strasznie cierpiałam z tego faktu. Tuszowałam łamiący się głos i w każdej możliwej chwili przytulałam się do niego.
Jednak Lubinianin bezczelnie wyrzucił mnie z kuchni. Uznał, że nie pomagam mu, a wręcz przeciwnie. Miał do wyżywienia większą grupkę ludzi, bo na obiad została Kulkowska i Oliwia, która znakomicie dogadywała się z Kwasowskim. Poza tym musiał się spakować i przygotować do podróży. Nie byłam na niego zła, szczególnie, że nie rozumiał dlaczego się tak zachowywałam.
         
          Czas szybko mam mijał. Siedzieliśmy w salonie z Oli, Kulą, Kwasem i Wojtkiem. Oni zajęli dogodne miejsca na kanapie i fotelach, a ja spoglądałam na nich z parapetu. Kamil opowiadał razem z Włodarczykiem o swoich szalonych wydarzeniach z przeszłości doprowadzając nas tym samym do łez.
         Popijałam herbatę słuchając tego wszystkiego. Spoglądałam też od czasu do czasu na czkoladowookiego i czułam jak szczęście zalewa całe moje ciało, a uśmiech ciśnie się na usta. Wszystko znowu się układało. Jeżeli musiałam wytrzymać, te parę tygodni męczarni i katuszy. Zaznać smaku samotności i błędu, dla tego co mam teraz, to zdecydowanie było warto. Wiele dziewczyn marzy o tym, a mi się to przytrafiło. 

“Czyli jednak cuda się spełniają?” - zapytałam siebie w duchu.
          
 Wtedy z łazienki wyszedł Łukasz i skierował się do jednego z pokoi. Wiodłam za nim wzrokiem i czułam jak zaczynam się łamać. Musiałam z nim porozmawiać sam na sam. Spoglądnęłam na Wojtka rozżalonym wzrokiem. Ten posłał mi krótki i ciepły uśmiech po czym kiwnął głową. Odłożyłam Kubek i skierowałam się do Lubinianina.
           Zapukałam do drzwi.
- Proszę - usłyszałam jego głos, który jeszcze bardziej mnie dobił.
          Weszłam do środka bez słowa. Nie mogłam nic powiedzieć, bo całą moją osobę ogarnęła rozpacz na widok pakującego się przyjaciela. Łapczyński spojrzał na mnie z pytającym wzrokiem, a ja ciągle milczałam. Wszystko okazało się zbyt trudne... Oczy napełniły się łzami, a ja ruszyłam śmiało wtulając się w jego ciało.
- Hej co jest? - zapytał zmartwiony.
- Nie chcę żebyś wyjeżdżał.. Będę za tobą cholernie tęskniła! - wydukałam przez łzy.
- Zuza.. Tylko nie płacz... - powiedział ciepło i mocno mnie objął - Wyjeżdżam, ale nie zostawiam Cię, jasne? Dla Ciebie zawsze zjadę chwilę o każdej porze dnia i nocy. Będziemy dzwonić, będę przyjeżdżał tutaj, tak samo ty do mnie.
Kiwnęłam tylko głową, bo na nic innego nie było mnie stać w tej sytuacji.
- Słuchaj jesteśmy jak Kubuś i Prosiaczek, jak maleństwo i Tygrysek albo nawet Pinky i Mózg. Damy radę! - powiedział ciepło - Tylko ty jesteś Pinky - dodał ciszej.
           Jak zwykle potrafił rozweselić mnie nawet w najtrudniejszej sytuacji. Otarłam nadgarstkiem łzy.
- No, Tobie do Kubusia trochę też brakuje - poklepałam go po brzuchu.
- No, za to ty idealnie wzrostem pasujesz na maleństwo - spojrzał na mnie z góry.
- Na ostatecznie na Tygryska ty też się nadajesz! - powiedziałam ze śmiechem.
- To ustaliliśmy jak Maleństwo i Tygrysek. Z tego co pamiętam to w Kubusiu Puchatku wszystko się dobrze kończyło, więc to także. Poza tym maleństwo prawie w ogóle nie płakało.. Musisz nad tym popracować - przytulił mnie mocniej.

            Oboje tak staliśmy i każdy w inny sposób to przeżywał. Jemu też było trudno, ale wiedzieliśmy, że nawet odległość nie wpłynie na naszą przyjaźń.  



Stęskniłam się, więc się rozgadam :*

***
Wreszcie Ci, którzy czekali się doczekali. 
Ogólnie słabe. Czuję, że trochę zbyt spłyciałam ten rozdział, ale nie ukrywam pisałam go, kiedy zaczynałam Baku i kompletnie mi Wojtek wtedy nie szedł. Męczyłam się niemiłosiernie z tym i następnym rozdziałem. 
***
Przepraszam, że tyle czekaliście, ale nie miałam na nic czasu. To znaczy znajdywałam sobie tak zajęcia, że o blogach nawet nie myślałam. Wieczorami miałam mecze, rozmawiałam z najbliższymi i byłam po prostu zbyt zmęczona, żeby coś pisać, a tym bardziej redagować. 
***
Chciałabym zaprosić Was jeszcze na drugi rozdział do dyskretnych :) To na razie jest wstęp do głównej akcji, ale jak się rozkręci to coś czuję, że nie będziecie żałować, więc możecie sprawić mi wielką przyjemności dodać blog do obserwowanych, do listy czytelniczej, żeby być na bieżąco :*
***
18 maja został dodany pierwszy rozdział tej historii. Jestem z Wami od dwóch miesięcy i nawet nie wiem, kiedy to minęło.. Dziękuję za ponad 8 tysięcy odwiedzin, za wszystkie komentarze, zaproszenia, miłe słowa i nawet rozmowy pod rozdziałami i 28 (bo jedna jest moja "fajnie się czyta". Chciałam sprawdzić czy działa) głosów w sondzie z czego 22 to, że się w niej zakochaliście. To dla mnie na prawdę wiele znaczy i uważam to za sukces, bo nawet nie spodziewałam się, że zostanę tak dobrze przyjęta i z całego serca za to dziękuję, bo nic innego nie mogę zrobić. 
***
Z tego miejsca też chciałam przeprosić wszystkich u których mam zaległości. Staram się, ale łatwo nie jest. Głównie chodzi o Skrzacika, bo strasznie źle się z tym czuję, że jesteś u mnie taka aktywna, a ja jestem w połowie twojego bloga. Zmienię to obiecuję tylko daj mi trochę czasu. Też Dominikę, której bloga trochę zaniedbałam, ale wszystko zmienię :)
***
Pozwólcie, że dodam coś od siebie apropo LŚ. Mogliśmy zając coś więcej niż tylko czwarte miejsce i nie ukrywając było nas na to stać. Szczególnie pokazują to momenty, kiedy w beznadziejnej sytuacji podrywaliśmy się do boju. Więc co zawiodło? Moim zdaniem Stefan. To nie jest wyczyn zatyrać podstawową szóstkę, tylko dawać dobre zmiany. Kurek już widać, że miał dość to czemu Makak(Konarski) wszedł tak późno? Czemu Buszek mając rewelacyjne przyjęcie i dobry atak gra tak mało? Środkowych też nie mamy tylko dwóch mimo, że Andrzejek moim zdaniem żyje w świecie mediów, ale można było chociaż ściągnąć trochę ciężaru z Bieńka, a Szalupa potrafi jednak trochę więcej niż dobrze zaserwować. Mimo, że jest słabszy w przyjęciu to przy dużych stratach, albo dorobku punktowym mógł dać się chłopaki ograć. 
Gratuluję też Dzikowi i Zatiemu. Chwała im za to!
Uff.. Amen dziękuję wszystkim za wszystko!
Jutro postaram się dać Baku, trzymajcie się ciepło :* 

39 komentarzy:

  1. NIE MA WENY NA NAGŁÓWEK, NA BLOGI ZRESZTĄ TEŻ.
    1. Deli, przepraszam, że nie komentuje tamtych blogów, ale czytam, nie martw się!
    2. Zuźka, współczuje, rozstania są mega trudne :)
    3. Kwasu, na cholere sie wtrącasz? Nie podoba on mi się tutaj, coś knuje.
    4. Maleństwo i Tygrysek- wygryw! <3
    5. To nie jest żaden shit bejbe, tak pozatym, pro opisujesz emocje! <3
    6. Co do LŚ, mieliśmy 4 mecze w 4 dni, a graliśmy praktycznie jedną szóstką.
    a) Konarski według mnie powinnien dostać większą szansę, podobał mi się dzisiaj. Buszek zresztą też.
    b)Wroniacz niby żyje w świetle mediów, ale ma z nami (kibicami) super kontakt, dziwie się, że Antiga nie da mu szansy, Bieniek nie grał idealnie.
    c)I tak jestem z nich mega dumna, szczególnie za mecz z Francją, za wszystkie, w każdym walczyli jak tylko potrafili.
    d) Brak Karola, co nie?
    e) Zati i Kubiak- zasłużone :)
    7. Zepsujesz coś teraz? Oni są tak kochani :(
    8. Zajrzysz do mnie, chociaż nigdzie nie ma rozdziałów? :D

    rozdział wygryw jak zawsze :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musisz ją znaleźć :* Chociaż jest późno i nie wiem, czy dobrze zrozumiałam..
      1. To najważniejsze i nie masz za co przepraszać! Dziękuję, że jesteś <3
      2 i 3. No specjalnie dałam taki rozdział. W sumie nic takiego tu nie ma specjalnego ale pokazuję jak tworzą się te relację między bohaterami, których naprawdę zaraz zrobi się bardzo dużo :x Kwasu - dobre intencje :>
      4. Nic innego w sumie mi nie przychodziło do głowy :D
      5. Ojejku, dziękuję! <3 <3
      6.
      a) Tak Mamak i Buszek jak najbardziej! Popieram.
      b) Ma dobry kontakt z kibicami, ale nie przekłada się to na grę. Często jest spóźniony podstawowe błędy, czyli brak rąk w górze. Chociaż ostatnio ograniczył instagramy i snapy, więc mógł przynieść trochę lepszej gry niż zmęczony Bieniek :)
      c) Zawsze jestem dumna! Zawsze wierzę, szczególnie, że to nie oni zawinili tylko trener :*
      d) No trochę go brakuję. Pod siatką i tego jego flota :x
      e) też tak uważam całą LŚ nie mieli sobie równych :)
      8. Czytałam o Spale Miśku i Wroniastym. Bardzo dobrze mi się czytało, ale ostatnio nie miałam czasu. Ale nie myśl, że ani razu u Ciebie nie byłam :*

      Dziękuję kochana i obiecuję, że będę aktywniejsza :*

      Usuń
    2. Nie ma za co Deli! <3 Ale chce juz nastepny rozdział co nie :(

      Usuń
    3. Niestety teraz sobie zdałam sprawę, że 20 mam tylko jedną stronę = problem. :x
      Postaram się, ale w okolicach 5-7 dni najwcześniej.

      Usuń
    4. no to pozostaje mi czekać :*

      Usuń
  2. JESTEM!
    1. Kocham Gdańsk, a zwłaszcza mega tanie schronisko niedaleko stoczni. Kocham panów policjantów, którzy mnie naprowadzali na PGE. Kocham taksówkarza który złamałam 10 przepisów bym dostała się do schroniska na czas i kocham tramwaje - mam ich aż nadto u siebie i nie spodziewałam się, że na plażę będę musiała nimi jechać :D
    2. Zuzia, nie płacz! Łukasz wróci!
    3. Kwasu <3 ja go tak uwielbiam i chcę go tutaj więcej.
    4. Z kim ona się chciała puścic?!
    5. Czyli... są parą z Wojtkiem :D!
    6. Gdzie są dni z Wojeciechem jak się pytam, hm?
    7. Daj mi trochę czasu a nadrobię na pozostałych dwóch blogach.
    8. KWASU MISTRZ - wkopał WW, jak nic.
    9. Plażówka <3 <3 <3
    10. DOSTANIESZ SIĘ NA MOŻDŻONKA.
    11. Ja nie mam za złe Stefkowi. Takie rzeczy się zdarzają, dalej w nich wierzę.
    12. Czy u Ciebie też jest tak gorąco?
    13. Ted 2 - całkiem spoko!
    14. Kiedy kolejny?
    15. Ja się ogarnę.
    16. Chciałam być pierwsza.. naivy mnie ubiegła :(
    17. Jak mi coś spieprzysz.. to zobaczysz.. będę tam pod dworcem stać i czekać na Ciebie!
    18. Zapraszam na 21 !

    :**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. <3 <3 <3
      1. Też kocham! Zresztą wiesz. Postaram się go bardziej może opisywać :D To też pomysł! No tak u nas jest, że mamy prawie same tramwaje nad morze..
      2. Zdradzę, że Akurat ona pierwsza u nich się zjawi!
      3. Kurczę będzie inny bohater :D Tylko Chichotka wie, kto konkretnie. Jednak dla Ciebie postaram się z całych sił wcisnąć Kwasa.
      4. Z randomem.. Ale Kuszący też proszę nie brać dosłownie, bo po alkoholu ogólnie świat jest piękniejszy :D
      5. Poczekaj jeszcze trochę!
      6. A w następnym rozdziale :)
      7. Nie musisz się spieszyć. Daję Ci czasu tyle ile chcesz. Albo nie ja chce rozdział... Chyba się pogniewamy bo usnęłaś blogi! O, Winiu..
      8. Szczerość jest też ważna, no!
      9. Chyba halowa jest łatwiejsza :D
      10. Już nie, bo Możdzonek w sobotę. Chyba, że za rok :x
      11. Dobrze! Chociaż ty :)
      12. Pizga i od 16 leje. Prawdziwa nadmorska letnia pogoda..
      13. Chce zaliczyć Minionki, ale mało czasu mi zostało.
      14. Jak się ogarnę i popisze trochę na zaś.
      15. Nie musisz :*
      16. No może następnym razem Cię jakoś poinformuję szybciej specjalnie :)
      17. Coś spieprzę spokojnie, ale nie mówię, kiedy :)
      18. Już zaliczone!
      :**

      Usuń
    2. Naivy chociaż tutaj Ci się udało być pierwszą :*

      Del! JA OCZEKUJĘ KONKRETNEJ DATY KIEDY 19.

      Usuń
    3. Data za myśli, data za Wojtka. :* W innym razie zapraszam do Gda. :)

      Usuń
    4. to jest szantaż Winka, ja bym nie ryzykowała

      Usuń
    5. Em.. no to ten u mnie w ten weekend rozdziału na 99,99 % nie będzie. :(

      Usuń
    6. Ja się postaram, ale może być w sumie ciężko :)

      Usuń
  3. Rozdział świetny:) Czekam na następny:) Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak słodko ❤
    Zuzia i Wojtek ❤❤❤❤
    Kwasu... Obgadywać tak przyjaciela?? Dobra wiem, że martwisz się o Zuzkę.
    Wojtek jako ochraniarz Zyski... Lubię to! 👍👍
    Szkoda, że Łukasz wyjeżdża. Mam wrażenie, że ten czas, który Zuza spędzi sama z Wojtkiem będzie hm... wyjątkowy? Nie wiem. Ale myślę, że już wkrótce znowu pojawi się Inga, albo Krzysiek.. I będzie nie ciekawie...

    Nie wiem jak ty, ale ja oglądając mecz najnormalniej w świecie się popłakałam... Nasz rację. Stefan mógł wprowadzić też innych zawodników. Ja osobiście czuję niedosyt, że było tak mało Buszka. Siatkarze to też ludzie. Też potrzebują przerwy.

    Przepraszam za tak krótki komentarz. Czuj3 wyrzuty sumienia, że ty u mnie piszesz takie długie, ciekawe komentarze,a ja pod takimi wpisami piszę takie coś ( co może i nie powinno się nazywać komentarzem) krótkiego i beznadziejnego.

    Pozdrawiam i weny kochana ❤❤❤❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty już kobieto narzekasz! Myślisz, że dla mnie jest ważne to, czy one są długie, czy krótkie? Dla mnie najważniejsza jest Twoja obecność :**

      No Kwasu trochę taki dobry ojciec wszystkich. :D
      Wojtek za to nie mógł inaczej postąpić, nawet jakby była dla niego tylko przyjaciółką!
      No wszystko ma swoje plusy i minusy Chichotko, ale musisz czekać na kolejny. Dobrze mnie przewidujesz! Karol kochanie :* i Inga no pojawią się, ale prędzej chyba dodam nowych bohaterów..

      Mało oglądałam meczy przyznam się, a jeden praktycznie z Tobą przegadałam ;D Ale obserwowałam na tyle na ile mogłam i słyszałam dużo. No Stefek poleciał w kulki jestem ciekawa co będzie dalej.. PŚ i ME :/ Też czuję ten niedosyt, bo jakby rotował składem to mielibyśmy podium.

      Trzymaj się kochana :*

      Usuń
  5. Jejku zaczęłam dzisiaj czytać i mówię otwarcie zakochałam się <3
    Najbardziej mi się podoba,że Wojtek to mój ulubiony siatkarz, a ja mam na imię Zuza, przypadek? xD
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału <3
    Zapraszam do mnie też do Wojtka
    Całuje i Pozdrawiam oraz weny, dużo weny życzę ;*******
    Do następnego ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo się cieszę, że trafiłaś tutaj i tak Ci się spodobało! :)
      Dla mnie to najcenniejszy dowód, że to co robię nie idzie na marne i nie jest takie złe!
      Powiedziałabym, że przypadek, ale w sumie sama nie wiem :*
      Dziękuję i wena na pewno się przyda :)
      W miarę możliwości postaram się zajrzeć, ale jak czytałaś ciężko z tym u mnie.
      Trzymaj się ciepło :*

      Usuń
  6. O mamusiu! choć zwykle nie komentuje to tutaj musiałam. Zapewne mój komentarz będzie bez ładu i składu, więc z góry przepraszam. Może zacznę od początku. Nie pamiętam jak tu się znalazłam, ale od razu na wstępie Twój (mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko, abym zwracała się w tej formie ;)) blog zrobił na mnie bardzo pozytywne wrażenie. Przepiękna grafika bloga i od razu oczka się zaświeciły, że to może być coś naprawdę dobrego. A później usłyszałam pierwsze dźwięki piosenki, którą zapętlam odkąd znalazłam się na tej stronie i już wiedziałam, że prędko stąd nie wyjdę. Jeszcze tylko sprawdzić bohaterów gwoli formalności - tak początkowo myślałam, a tu kolejna radość dla moich oczu, intrygujące opisy i idealnie pasujące gify (teraz jeszcze raz zerknęłam, żeby się pozachwycać i szkoda, że usunęłaś niektórych bohaterów, bo duża strata dla nowych czytelników) i już było pewne, że jestem stracona. :) W myśl tylko powtarzałam: 'Błagam Cię, dziewczyno, tylko mi nie schrzań tego najważniejszą częścią - opowiadaniem. Na szczęście się nie zawiodłam. Podoba mi się sama historia jak i sposób w jaki piszesz. Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. No i koniecznie muszę zobaczyć pozostałe Twoje blogi. I na koniec : jestem zakochana w 'jednym dniu'.
    U W I E L B I A M !
    Pozdrawiam i życzę ogromnej ilości weny. :)
    Joanna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wstępie chciałabym powiedzieć, że żadni bohaterowie nie zostali usunięci tylko przesieni do zakładki mnieszani ze względu na ilość bohaterów, bo chce poszerzyć jeszcze obsadę :)

      Czytałam dwa razy ten komentarz i nie wiem co powiedzieć. To tak cholernie miłe. Brakuje mi słów... Głupie dziękuję to za mało, bo poświęcasz swój czas, jesteś tu regularnie, piszesz ten komentarz, a ja?
      Mimo to i tak napiszę DZIĘKUJE!!
      To jest dla mnie najważniejsza, najlepsza nagroda. Niezmiernie ciesze się, że podoba Ci się szta, muzyka, bohaterowie i treść. Uśmiech sam się ciśnie na twarz. Joanno, dziękuję jeszcze raz. Wena na pewno mi się przyda :)
      Pozdrawiam ciepło Deli :*

      Usuń
    2. Ach! Faktycznie, nie zauważyłam, ślepota postępuje. ;) no aż tak regularnie to nie jestem, bo dopiero niedawno się tutaj pojawiłam, ale dwa wieczory wystarczyły, aby wszystko nadrobić, choć pewnie gdyby nie zamykające się oczy to i jeden wieczór by wystarczył. ;) mam wrażenie, że jesteś bardzo pozytywną osobą, więc niech Ci się wiedzie jak najlepiej. Będę odwiedzać i postaram się zawsze coś skrobnąć, bo domyślam się, że każda obecność i docenienie są ważne. Teraz zmykam, bo mój mały kuzyn mnie zamorduje jak zaśpię na Możdżonka.
      Trzymaj się!

      Usuń
    3. Uwierz mi większą gapą niż ja na pewno nie jesteś :) szczególnie, że nie informowałam o tej nowej zakładce :)

      Powiem Ci, że dwa wieczory to bardzo sprawnie! Jestem zaskoczona, że tak chętnie Ci się chciało :)
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa :*
      Trzymaj się ciepło :*

      Usuń
  7. Jestem! Nadrobiłam! ♥
    1.I bardzo dobrze , że chłopcy zostali u Zuzy. ♥ To na pewno poprawiło jej humor! ☺
    2.Zuzka za duzo alkoholu! Za dużo! hahaha :D
    3.Dobrze, że Wojtek się pojawił , bo nie wiem jakby sie to skończyło! ♥♥
    4. Rozdział świetny, nie mogę się doczekać następnego!♥♥
    5.Kwasu, nie ładnie tak obgadywac przyjaciela! ♥
    6.Wojtek, mówie poważnie, jeżeli zranisz Zuzkę , jadę do ciebie i ci wpierdziele! hahaha ☺
    7.Chyba wszystko buziaki! ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak burza! :*
      1. No oczywiście. Zawsze lepiej siedzieć z nimi niż samemu :)
      2. Czasami każdemu się zdarza!
      3. Płaczem jakby doszła do siebie :/
      4. Nie wiem czy świetny. Przeciętny :)
      5. Kamil ma własne reguły xD
      6. Nic nie mowie :*
      7. Trzymaj się ciepło kochana i dziękuję :*

      Usuń
    2. 4.Nie gadaj! Jest świetny! ❤
      6.Twoje ,,Nic nie mówię "Oznacza, że Wojtek ja zrani. A mogło być tak fajnie :(
      ❤❤❤

      Usuń
    3. Zapraszam na 3!
      http://szczerewyznaniaa.blogspot.com/2015/07/3odpoczynek.html

      Usuń
    4. Cieszę się, że się podoba :* A to nic nie mowie to bardzo skomplikowane, ale nie chce nic zdradzać :)

      Usuń
    5. Deli wejdź na pocztę! ♥
      K. :*

      Usuń
    6. Zapraszam na 13!❤

      Usuń
  8. Spokojnie, nie masz mnie za co przepraszać ;3 rozumiem i wiem, że starasz się nadrobić... ;)

    Cieszę się, że Zuza jest szczęśliwa mając przy sobie przyjaciół. Wreszcie w tej ciemności pojawiła się światełko ^^
    Trochę się zlękłam na słowa Kamila na plaży, gdy mówił o Wojtku...albo chłopak chce coś namieszać między Nimi, albo chciał Ją rzeczywiście ostrzec...mam nadzieję, że Jego słowa się nie sprawdzą ;P
    Dobrze, że w tym klubie zjawił się Wojtek na drodze owego kolesia, bo to mogło się skończyć różnie...Zuza! apeluję o rozwagę w piciu xD ale akcja z Włodarczykiem na klubowym parkiecie przypadła mi do gustu ;D
    Łukasz wyjeżdża, ale jak obiecał Zuza zawsze może na Niego liczyć ;) A te Jego porównania Pinky i Mózg hahahah chłopak wie, jak rozweselić przyjaciółkę i poprawić Jej humor w każdej sytuacji ^^
    Pozdrawiam i tylko informuję, że u mnie pojawił się nowy rozdział, za który mam nadzieję mnie nie zabijesz ;P ;**
    http://dla-kazdego-zawsze-jest-jakis-ratunek.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że mi to wybaczysz :)
      No w końcu musiało się coś polepszyć w jej życiu! Najwyższy czas :D
      Co do Kamila to powiem "spokojnie" :D
      No w klubie trochę ja poniosło. Apel przyjęty i będę go przestrzegala :D Cieszę się, że spodobała Ci się tam ta scena :D
      Jak jak ktoś mówił Łukasz jest narazie dotrzymuje tej wizji :D
      Pozdrawiam i juz niedługo będę na bieżąco :*

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Nie miałam kompletnie czasu. W piątek i wczoraj byłam na wolo z Możdżonkiem, więc na tym skupiałam moje najbliższe 2 dni. Dzisiaj się powinien pojawić :)

      Usuń
    2. czekam z niecierpliwością! Zresztą rozumiem Cię :)

      Usuń

Obserwatorzy

about