Uważam, że..

niedziela, 5 lipca 2015

14. Bezkres granatu


Jeżeli ktoś jest zainteresowany klimatem. U góry proszę zastopować utwór i puścić ten, specjalnie przygotowany :)
Miłego czytania, Deli"*


Moje ciało na widok młodego siatkarza znowu ogarnął nieprzyjemny dreszcz przeradzający się w paraliż. Kiedy zaczynałam powoli sobie radzić z tą sytuacją, zapominać o tym pochłaniającym i niezwykłym uczuciu, on znowu stoi paręnaście metrów ode mnie i onieśmiela tym swoim promiennym uśmiechem. Szybko odwróciłam wzrok, nie mogłam patrzeć na jego postać, czułam jakby rozdrapywał wszystkie rany przeszłości.  
Oczy się zaszkliły, a ja znowu poczułam się bezsilna… Skierowałam wzrok w stronę nad wyraz cichego morza, aby uspokoić moje rozszalałe emocję.
Poczułam jak dłoń Łukasza ściska moją, mniejszą i do tego drżącą. Przybliżył się i szepnął mi do ucha.
- Rozumiem, że to trudne, a nawet bardzo.. Jednak nie daj mu tej satysfakcji, mała. Jesteś silna, młoda i piękna.. To on powinien całować Cię po stopach błagając o wybaczenie! Więc przestań się ukrywać i uciekać. - powiedział niezwykle troskliwie.
Obróciłam do niego głowę i spojrzałam głęboko w jego piwne oczy. Jedna łza stoczyła mi się powoli po policzku, a on niepewnie starł ją swoich szorstkim kciukiem.
- Tylko mi nie płacz! - zaśmiał się patrząc na mnie uważnie.
- To ze szczęścia, że jesteś tu ze mną. - uśmiechnęłam się do niego najszczerzej jak tylko potrafiłam.
Łukasz natychmiast odwzajemnił gest po czym objął mnie swoim ramieniem i ucałował w głowę.
- Dasz radę, wierzę w Ciebie.
Lublinianin jak zwykle miał rację. Wojtek był moją kolejną przeszkodą do pokonania, więc musiałam stawić temu czoła. Jedyne czego chciałam to ruszyć dalej, żyć i cieszyć się z każdej najdrobniejszej chwili. Powiedziałam sobie głęboko w duchu, że nawet on, posiadacz tych zabójczych oczu tego nie zmieni!
Zadarłam dumnie głowę i z całych sił starałam się dopingować przeciwną drużynę Wojciecha. Krzyczałam jak najgłośniej ich nazwiska, szalałam z każdego punktu i wyjątkowo natarczywie kusiłam Włodarczyka z Kwasowskim. Chciałam, pragnęłam wręcz żeby mnie dostrzegł, żeby jego serce zabiło szybciej, a przez ciało przeszedł ten przyjemny dreszcz co wtedy. Tylko po to, żeby po tej przyjemnej chwili zrozumiał, że dla mnie już nic nie znaczy, że to było przelotne i nic już tego nie zmieni.
Na pierwszej przerwie wlepiałam w niego swój wzrok. Czekałam, aż nasze spojrzenia się złączą, żeby poczęstować go oziębłym i chłodnym widokiem. Chciałam go jakoś ukarać za ten cały ból, który mi sprawił, za to bezkarne pustoszenie mojej głowy. Czemu tylko ja miałam cierpieć, skoro on był temu wszystkiemu tak samo winny?!
Rozpoczął się kolejny set, a ja wróciłam go gromkiego dopingu, wierząc, że chociaż tę partię przegrają, że dotknie go może taki rodzaj kary! Łukasz natomiast jak to Łukasz nie pomagał mi, tylko droczył się ze mną. Głośno wykrzykiwał nazwisko wrogiego mi osobnika.
- Lubię jak się wkurzasz! To gwałtowne wypuszczenie powietrza przez nos. Jak byka.. Tylko ty jesteś raczej uroczą krówką - zaśmiał pocierając dłonią o moje plecy.
- Chcesz żebym miała zmarszczki?! Powinieneś mi pomóc, w końcu jestem kobietą... - dało się wyczuć nutkę żartu w moim głosie.
- Ale silną, poradzisz sobie!
- Z wami zawsze tak jest.. - wtrąciłam oburzona i powróciłam wzrokiem na boisko.
Szedł właśnie na zagrywkę i nieoczekiwanie, akurat wtedy, gdy nie byłam przygotowana nasze spojrzenia się spotkały. Trwało to parę sekund, on był zapatrzony we mnie, a mimo zmęczenia na jego twarzy pojawił się subtelny uśmiech, który zaraz znikł, bo moje spojrzenie było przepełnione bólem goryczą, ale także tęsknotą, było po prostu oskarżycielskie. Zmiotło całą jego drobną radość na mój widok.


Beach after party trwało w najlepsze. Organizatorzy znowu się postarali. Wyznaczone miejsce na zabawę było pięknie udekorowane w hawajskim stylu, a "parkiet” oświetlony przygaszonym kolorowym światłem. Nieopodal porozstawiano stoły i krzesła gdyby ktoś poczuł zmęczenie. Ciężko było mi uwierzyć, że w tak krótkim czasie zorganizowali coś tak pięknego.
     Ku mojemu zaskoczeniu i niewyobrażalnemu szczęściu WW i KK nie pojawili się. Ja natomiast cudownie bawiłam się z Łukaszem, jak zwykle zresztą. Tańczyliśmy akurat do jednego z wolnych kawałków. Słońce powoli zachodziło tworząc niesamowity klimat. Mocno przytuliłam się do Lubinianina i zamknęłam oczy. Czułam jak jego ręce jeździły po moich plecach i talii. Napawałam się tą chwilą wtulając w jego ciało, żeby się ogrzać.
    Na dworze znacznie się ochłodziło, z każdym drobnym podmuchem wiatru po całym ciele przechodziły nieprzyjemne ciarki. Już nawet bliskość przyjaciela mi nie pomagała. Gdy tylko piosenka się skończyła oderwałam się od chłopaka i spojrzałam na jego rozpromienioną twarz.
- Dasz mi kluczyki? Pójdę po sweter. Wzięłam go na wszelki wypadek i zostawiłam na tylnym siedzeniu. - posłałam mu urocze spojrzenie, aby wręczył mi przedmiot.
- Trzymaj, iść z tobą? - położył je na moich dłoniach.
- Nie trzeba, przecież to nie jest daleko!
- Uważaj na siebie nie chce mieć Cię na sumieniu! - powiedział dość stanowczo.
- Spokojnie tato, nic mi nie będzie - roześmiałam się głośno.
      Udałam się w kierunku auta. Łukasz skoro znał już moje miejsce zamieszkania postanowił przyjechać samochodem niż tłuc się w przeludnionych pociągach. 
Na szczęście zaparkowaliśmy dość blisko, więc dojście do niego zajęło mi chwile. Wyciągnęłam szary oversizowy sweterek i założyłam go na siebie. Zaraz zamknęłam auto i wróciłam na plażę.    
      Było dość sporo ludzi i wypatrzenie mojego kompana zajęło mi trochę czasu. W końcu mignęła mi jego kremowa koszulka, więc skierowałam się tam. Stał w jakimś towarzystwie, gdy tylko się zbliżyłam zdałam sobie sprawę kto to jest. Osoba, której najbardziej na świecie nie chciałam spotkać wraz z swoim kumplem rozmawiali z moim Łukaszem. Wyglądali jakby się znali, porozumiewali się dość swobodnie, gestykulowali, a nawet klepali po ramieniu. Nie rozumiałam.. Kwasowskim był z Bielska, Wojtek z Bełchatowa a... Łapszyński z Lubina... Wtedy zostałam oświecona, to nazwisko..  
Wreszcie przypomniało mi się skąd je znam! Łukasz był przyjmującym Cuprum, do którego przeniósł się przecież Włodarczyk...
      Z wrażenia moja dłoń się rozluźniła i wypadły z niej kluczyki. Ufałam Lubinianinowi, a on mnie najprościej w świecie okłamał.. Wszystko zaczęło się zgadzać. Nie był kucharzem, nie miał praktyk, tam ten telefon pewnie dotyczył wyciągnięcia mnie na tę imprezę, bo jego nowy kolega z drużyny chciał mnie zobaczyć.. Cała ta przyjaźń była ustawiona tylko i wyłącznie pod nasze spotkanie. Nie było Go stać, aby samemu to załatwić, więc znalazł sobie sługusa.
    Serce mi ponownie pękło, myślałam że był moim aniołem stróżem. Kimś wyjątkowym, a on tylko podlizywał się tej bezuczuciowej szui! W kącika oczu zebrały się łzy, czułam się zraniona i oszukana. W afekcie zacisnęłam mocno dłonie i zdałam sobie sprawę, że kluczyki z niej wypadły..  Byłam wściekła, jak ktoś mógł z premedytacją tak oszukiwać drugą osobę, jak można ją wykorzystać do tego stopnia?!. Co zabawniejsze ostatni raz w takiej furii byłam na plaży, kiedy spotkałam Włodarczyka. Szybko podniosłam z piasku kluczyki i ruszyłam w kierunku wysokiej grupki mężczyzn. Bez słowa władowałam się w nich i złowrogo spojrzałam na Łukasza.
- Proszę to chyba Twoje, miałeś szczęście, że nie wpadły mi przypadkowo do wody przechadzając się samotnie brzegiem morza, bo ty rozmawiałeś ze SWOIM KOLEGĄ Z DRUŻYNY - dobitnie zaakcentowałam ostatnie moje słowa i z impetem cisnęłam mu kluczyki w dłoń.
        Widziałam wyraźne zakłopotanie na jego twarzy, a jednocześnie był zaszokowany moją agresywną postawą. Nie znał mnie w tej strony, bo zawsze wobec niego byłam słaba i krucha, albo roześmiana i uśmiechnięta. 
Następnie obróciłam się w stronę Wojtka, zmierzyłam go wzrokiem zaciskając mocno zęby.
- Piękny teatrzyk, marnujesz się na boisku! Powinieneś zostać reżyserem, może tam byś dostał jakieś ciekawe POWOŁANIE - wtrąciłam ozięble ponownie akceptując wyraźnie ostatnie słowo.
        Widziałam, że Wojtek otwierał już usta, żeby coś mi odpowiedzieć, ale tylko uniosłam dłoń w jego kierunku i odwróciłam się do równie zdziwionego jak pozostała dwójka Kwasowskiego. Spojrzałam wściekła na jego zamieszanie i zrozumiałam, że nie jest niczego winny, wtedy odetchnęłam głęboko i postarałam się do niego serdecznie uśmiechnąć.
- Cześć jestem Zuza, a ty pewnie Kamil. Miło mi Cię poznać i mam nadzieje, że jesteś coś więcej wart, niż ta dwójka idiotów! - powiedziałam to niezwykle szybko, było w moim głosie wyczuwalne zdenerwowanie, ale starałam się być dla niego miła.
      Zaraz potem, szybkim i energicznym krokiem odeszłam od nich i skierowałam się na molo. Musiałam ochłonąć byłam wściekła jak oni mogli zabawić się moją osobą. Może są siatkarzami, może są przystojni, czarujący i rozpoznawalni, ale ciągle są ludźmi! Powinni mieć jakieś zasady wewnętrzne, moralność umiejętność rozróżniania dobra i zła, a oni zachowali się jak kretyni, idioci... Łukasz przecież wiedział, że mi na nim zależy... Wiedział w jakim stanie jestem, jak ciężko było mi się podnieść po stracie najbliższych, więc czemu mi to zrobił..?
      Szłam wlepiając wzrok w deski mola. Uczucie złości zaczęło stopniowo przeradzać się w rozpacz i żal. Przystanęłam w środku drogi. Zamknęłam oczy i uniosłam głowę w kierunku nieba, łapiąc dwa głębokie oddechy. Złudnie wierzyłam, że to jakoś mnie uspokoi, że wszystkie wariujące emocje odejdą zostawiając mnie samą. Chciałam w końcu żyć! Żyć jak zwykła dwudziestoparolatka. Cieszyć się z drobnych rzeczy, a nie wszystko niszczyć i być niszczona przez innych. 
Kolejny raz ktoś się mną zabawił, wykorzystał i porzucił. Miałam już tego dosyć. Chciałam stanąć na własne nogi podnieść się z tego dołka, ale za każdym razem, gdy byłam już blisko, usilnie ktoś sprowadzał mnie znowu na same dno. Nie miałam sił przeżywać tego drugi raz. Całej bezsilności, napadów histerii. Chciałam w końcu patrzeć na świat z uśmiechem. Pozbyć się szklistych i napuchniętych oczu.  
    Ruszyłam przed siebie resztką sił powstrzymując łzy. Skierowałam się na sam koniec mola. Po raz pierwszy od dawna chciałam zostać sama ze swoim bólem. Cicho wierzyłam, że jednak poradzę sobie z dzisiejszą sytuacją. 
Oparłam się o białą barierkę. Wiatr rozwiewał moje włosy w każdym możliwym kierunku. Chciałam być silna, mimo że brakowało mi tej siły. Chciałam walczyć, ale nie miałam już o co. Chciałam żyć, mimo że nie miałam dla kogo. Oczy napełniły się łzami, które szybko jedna po drugiej spływały po moim policzku. 
Oparłam głowę o ręce i zaczęłam płakać. Nie wiedziałam co z sobą mam zrobić. Przechodziłam przez kolejny kryzys nie wychodząc nawet z poprzedniego, a oni?! Pewnie świetnie się bawili, żartując z mojego zachowania albo całej mojej osoby: "Jak taka dziewczyna mogła pomyśleć że się z nią zaprzyjaźnię, albo pomogę altruistycznie?”,“ Śmieszne, że ubzdurała sobie, że coś między nami będzie, że się w niej zakocham!”
       Słyszałam wręcz ich śmiech, przeraźliwy i okrutny w mojej głowie. Przybijało mnie to coraz bardziej. Próbowałam złapać oddech, ale nie mogłam. Znowu miałam to cholerne uczucie tonięcia, tonięcia w własnej nicości. Łapałam małe i pojedyncze oddechy, zaczynało mi się kręcić w głowie, głos do moich uszu dobiegał stłumiony. 
Była tylko jedna rada, żeby się z tego uczucia wyswobodzić. Wiedziałam, jednak że to będzie równoważne z moim upadkiem, od którego nie ma już ratunku. Starałam się, ale nie czułam potrzeby przezwyciężyć tego, więc po prostu się poddałam i popadłam w szloch, a właściwie to głośny i niepohamowany ryk. Zalewałam się łzami i nie widziałam nic oprócz rozmazanego obrazu. Stałam bezsilna przed ludźmi. Ja, Zuzanna Bielska, która zawsze chciała być twarda, została brutalnie złamana i do tego publicznie.
          Poczułam się słaba, nikła, oszukana nawet przez samą siebie. Wszystko przybrało szare barwy, odbiegające odgłosy śmiechu raniły niczym ostry nóż wolno i głęboko wpijający się w wrażliwą i delikatna skórę. Wszystko straciło sens, a właściwie przestałam go dostrzegać... Zrozumiałam, że moje życie to pasmo niepowodzeń, które się nie zmieni. Kolejna nowa osoba pojawi się przy mnie tylko po to, aby mnie wykorzystać i zostawić. Jakby nie dane mi było się podnieść po tej utracie, a ja już nie miałam siły dłużej tak żyć...
         Przeszłam między dwoma białymi drewnianymi deskami i znalazłam się na betonie. Postawiłam parę chwiejnych kroków i  byłam już sama na sam z bezkresem granatu. Pragnęłam żeby mnie porwał i nigdy więcej nie wydał temu okrutnemu światu.
Odgarnęłam moje blond włosy, rozłożyłam ręce. Czułam niewyobrażalny ciężar na sercu, którego chciałam się pozbyć. Możliwość była jedną i dzielił mnie od niej mały krok. Uniosłam swobodnie lewą nogę nad wzburzone fale i zaczęłam się delikatnie przechylać do przodu.
         To koniec..
       


*****
Jest godzina 1:12. Ja zasypiam już na siedząco, ale skończyłam sprawdzać. Pewnie jak zwykle parę błędów mi uciekło i za nie przepraszam. Mieliście Cię rację coś się wydało.
Zostawiam Wam opinię i się nie rozwodzę nad tym za dużo.. Koniec to koniec przecież!
Trzymajcie się ciepło:*

Serdecznie chciałabym zaprosić Was jeszcze raz na pierwszy rozdział po tej arkadyjskiej stronie. :)

16 komentarzy:

  1. czy oni ocipieli do reszty ?! Łukasz niby taki przyjaciel, a nawet nie próbował jej tego wyjaśnij ! Chociaż co tu jest do wyjaśniania?! Oj Wojtek chyba przestane Cię lubić ! nie, nie, nie i jeszcze raz nie ! już się gubię, tyle się dzieje :/ to się musi wyjaśnić :/

    ale jak zwykle bosko kochana :)
    pozdrawiam i czekam na następny, gdzie mam nadzieję będzie więcej tych dwóch panów, a zwłaszcza W.W. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łukasz nie mógł nic wyjaśnić ze względu zachowanie Zuzy, bo sobie na to nie pozwoliła. Co do Wojtka może jeszcze się zrehabilituje :D
      Tak w następnych juz będzie dużo WW możesz być spokojna. Bardzo się ciesze, ze Ci się podoba :) Widzimy się u Ciebie kochana :*

      Usuń
  2. Wiedziałam. Normalnie wiedziałam, że coś się święci....
    Reakcja Zuzy była słuszna. Sama postąpiłabym tak samo, albo jeszcze gorzej.
    Włodarczyk prawdopodobnie przestanę cię lubić. Serio.
    Ja chcę kolejny. Jak najszybciej... Więc kochana Olu dodaj jak najszybciej ;*
    Pozdrawiam i weny, weny ;* ;* ❤❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasnowidzka! No nieźle ją wkręcili.. Chociaż pamiętaj każdy kij ma dwa końce :)
      Wojtek zasłużył sobie, ale będzie miał czas się zrehabilitowac :)
      Olu wiesz, że dopiero pojawił się dzisiaj post :D Kolejny za parę dni, więc musisz poczekać :/
      Dziękuję! Tobie w sumie również bo na pewno się przyda :*

      Usuń
  3. Ja wiedziałam, że to się tak skończy.. Po prostu czułam.. Mimo wszystko nadal uważam, że Łukasz chciał pomóc Zuzie.. A ostatni fragment... NIE!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może chciał, ale narazie doprowadza do czegoś całkiem innego :x
      No musisz poczekać na kolejny aby dowiedzieć, czy Tak, czy Nie :)

      Usuń
  4. To numerki co nie?
    1.Według mnie Zuźka źle to wszystko przyjęła, nie sądzę, żeby Łukasz był aż tak podły!
    2. Wojtek zachował się jak frajer, mega frajer!
    3. Teraz pozostaje Zuźce wziąć się w garść i pokazać im co potrafi!
    4. Koncówka jak najbardziej nie, jej wyobrażenie, nie zrobi tego, Włodi ją uratuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze ❤
      1. Wiesz często emocje biorą górę. Nie myślisz o tym tylko to robisz.. :/
      2. Gorzej się chyba jednak zachował z tą laską w Lubinie moim skromnym zdaniem :|
      3. Musimy czekać, ale wątpię żeby pokazała pazurki po takich przeżyciach :/
      4. Szpital, dragi, ktoś ją popchnie, ale przeżyje może przystojny lekarz? Pozostaje Ci czekać :*

      Usuń
  5. MASZ WPIERDZIEL.
    1. 13 przeczytana na bieżąco.
    2. NAPRAWDĘ NIE MAM CZASU BY BYĆ AKTYWNĄ.
    3. Nie napisze nic = prawie odnosnie rozdziałów bo.. JAK TY MI TO TERAZ ZAKONCZYSZ TO JA ZROBIE TAKI BANG NA MYSLACH ZE CI SIE ODECHCE.
    nie komentuje dalej i nie tlumacze nic dopóki nie dostanę jasne odpowiedzi! ps. dodatkowo informuje, że dopóki nie dostanę informacji to nie dodam świeżej prawie gotowej 20!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekam :D
      1. Bardzo, ogromnie się cieszę!
      2. Rozumiem :) Nawet nie wymagam tego, wiec nie musisz się tłumaczyć :)
      3. Chcesz, żeby fani myśli mnie zlinczowali? :/
      Jeżeli się obrazisz, zamkniesz, zrobisz bang na myślach i nie wstawiasz 20 to kochana nie pozostanie mi chyba nic jak zakończyć teraz. Eplogowa 15, prawie okrągła liczba :*
      Mały szantażyk? :D

      Usuń
    2. Droga Del, Ty mnie jeszcze nie znasz. Więc.. albo mi dodasz 15 do wtorku, albo.. PRZYJADĘ DO GDAŃSKA i będę Cię szukać po całym Trójmieście!

      Usuń
    3. We wtorek kochana to ja raczej dodam Baku :) a w środę będzie 15 :) A jak nie to zapraszam do Gdańska, pokaże Ci miasto :D

      Usuń
  6. ale się porobiło!!! Biedna Zuza, ale jej reakcja była ok, też bym się zachowała. Dziwi mnie jedno ,że ani łukasz ani Wojtek za nią nie pobiegli, mogli ją zatrzymać . chyba ,że chcą aby ochłonęła. czekam na kolejny . Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Pamiętaj, że to tylko faceci i oni rzadko myślą ;D
    Mam nadzieję, że się podobało i już za niedługo 15 :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No to się zadziało...
    Nie dziwię się, że dziewczyna chciała poczuć wyższość nad Włodarczykiem spoglądając na Niego z wyższością i lekceważeniem..."niestety" uczucia wzięły górę...
    No i knucie Łapszyńskiego i Włodarczyka wyszło na jaw...Zuza zareagowała emocjonalnie, ale ja Jej się nie dziwię...nie mieli prawa Jej oszukiwać...
    A tekst do Kwasowkiego godny pucharu xD ^^
    Mam nadzieję, że mój scenariusz wiążący się z końcówką tego rozdziału się nie sprawdzi i Zuza nie jest na tyle głupia...
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No musiałam zaszaleć :)
      No czuła gorsza pod wieloma względami. Dużo cierpiała przez niego i to był również czynnik motywujacy do tego zachowania.
      Prędzej czy później musiałoby wyjść.. :x
      no do Kamila to w nerwach, ale ciesze się, że się podobało xd
      Pozdrawiam :*

      Usuń

Obserwatorzy

about