Uważam, że..

wtorek, 7 lipca 2015

15. Koniec

   



Przeszłam między dwoma białymi drewnianymi deskami i znalazłam się na betonie. Postawiłam parę chwiejnych kroków i byłam już sama na sam z bezkresem granatu. Pragnęłam żeby mnie porwał i nigdy więcej nie wydał temu okrutnemu światu.
Ogarnęłam moje blond włosy, rozłożyłam ręce. Czułam niewyobrażalny ciężar na sercu, którego chciałam się pozbyć. Możliwość była jedną i dzielił mnie od niej mały krok. Uniosłam swobodnie lewą nogę nad wzburzone fale i zaczęłam się delikatnie przechylać do przodu.
         To koniec..
Wtedy poczułam ciepły dotyk na mojej tali, mocny uścisk, który odciągnął mnie od krawędzi. Popadłam w histerię, łzy znowu lały się niczym wezbrane potoki, zaczęłam się wiercić i wydzierać na mojego oprawcę, który odebrał mi możliwość zażegnania wszystkich problemów. Uderzałam mocno zaciśniętymi dłońmi w jego klatkę piersiową. Gdy tylko poczułam stały grunt pod sobą opadłam całym ciałem na ziemie. Mężczyzna zrobił to samo mocno mnie obejmując. 
Zaczęły powoli docierać do mnie jego słowa i ten zniewalający zapach ciała...
- Zwariowałaś? Co ty sobie wyobrażałaś, idiotko! - wrzeszczał na mnie ten znajomy głos.
- Powinieneś dać mi skoczyć. - odepchnęłam go i spojrzałam na jego zatroskaną twarz. - Chciałam tego, rozumiesz! Zniszczyłeś to, zniszczyłeś mnie! Nienawidzę Cię z całego serca! - histerycznie wrzeszczałam na niego zalewając się łzami.
     Mężczyzna chwycił moją rozżaloną twarz w swoje dwie dłonie i rozpaczliwie spojrzał w moje oczy. Był przerażony tym co przed chwilą powiedziałam. Nie mógł mnie zrozumieć. Zawiesił się. Chciał coś powiedzieć, ale się powstrzymał. Przyciągnął mnie do siebie i objął w żelaznym uścisku kładąc swoją dłoń na moim karku. 
Zaraz poczułam jak składa pocałunek na mojej głowie.
- Nigdy bym Ci nie pozwolił..


    Obudziła mnie dość głośna rozmowa dobiegająca z innej części mieszkania. Przetarłam napuchnięte oczy od płaczu i ujrzałam swoją sypialnie. Starałam sobie przypomnieć jak znowu znalazłam się w moim łóżku, ale wtedy moją głowę zalały obrazy z wczorajszych wydarzeń. Poczułam jak łzy napływają do kącików oczu. Zwinęłam część pościeli w kłębek, który zaraz mocno przytuliłam i dałam ponieść się emocją. Cicho łkałam wpatrując się błękit nieba przez okno, gdzie nie było ściągniętej rolety.
   Chciałam zapomnieć. Było mi wstyd do czego się posunęłam i wobec tego, kto wyratował mnie z opresji, ale w głębi serca nadal chciałam to zrobić. Zostałam wyprowadzona z równowagi i nie widziałam kompletnie komu mogę ufać, jak budować z relację z innymi… Przestałam wierzyć w wartość więzi między ludzkich, więc jak mogłam żyć w społeczeństwie?
   Żałowałam, że już nie jestem małą dziewczynką, kiedy cały świat był prosty i beztroski, a uczucie platoniczne. Wtedy liczyła się tylko zabawa, psoty, kiedy obok mnie była Inga z Karolem. Było tak doskonale.. Chciałam się cofnąć do tam tych czasów i zacząć wszystko od nowa, nie popełniając tych głupich i bezsensownych błędów.
     Usłyszałam jak drzwi za mną delikatnie się otwierają. Zamarłam, udawałam, że śpię. Nie chciałam widzieć żadnego z mężczyzn znajdujących się w moim domu. Nie mogłabym spojrzeć żadnemu z nich w twarz. Jednak nerwowe pociągnięcia nosem po płaczu wydały mnie, że już się przebudziłam. Usłyszałam kroki, które podążały w głąb pomieszczenia. Nie czekając zakryłam się cała kołdrą mocno skulając.
- Odejdź proszę.. - zaczęłam drżącym głosem.
      Wyczułam jak kuca przy łóżku. Natychmiast obróciłam się do niego plecami.
- Stary dawaj musimy się zbierać, bo się spóźnimy! - głos rozległ się po całym mieszkaniu.
      Nie mogłam go rozpoznać, więc pewnie należał do Kamila Kwasowskiego. Zaraz mężczyzna oddalił się od łóżka i dobiegł do mnie dźwięk zamykających się drzwi. Odprężyłam się wiedząc, że jestem sama w pokoju.
     Oczywiste było, że to właśnie Wojtek do mnie przyszedł, ale nie rozumiałam czego ode mnie chciał. Może miał słabość do blondynek albo chciał zapełnić specjalną listę zarezerwowaną tylko dla tego koloru włosów?! Mało mnie to już obchodziło. Nie chciałam, ani go słyszeć, ani na niego patrzeć. Nadal coś czułam do tego bruneta, jednak wszystko zaprzepaścił. Nie byłam tą pustą laską, która będzie uganiała się za nim i każdy jego wybryk puszczała w niepamięć.
Nasze pierwsze spotkanie okazało się totalną katastrofą. To był znak, że to nie ma sensu. Ja i on byliśmy z dwóch różnych bajek, straciliśmy swoje drogi i tylko przez przypadek trafiliśmy na siebie. To wszystko.. Może było między nami jakieś uczucie, które złudnie prowadziło nas do nadziei, a przynajmniej ja głupio wierzyłam w coś wielkiego. Nie mogłam pozwolić na dalsze życie w marzeniach, które przyniosą mi tylko ból. Podjęłam decyzję, to koniec.
       Z rozmyśleń wybiło mnie pukanie do drzwi.
- Mogę Zuziu? - uległy głos Łukasza rozbrzmiał w moich czterech ścianach.
- Nie chce Cię znać, rozumiesz! Wynoś się! - wrzeszczałam rozgoryczona.
       Mimo to usłyszałam jak się otwierające się, a przyjmujący ładował się do środka sypialni.
- Nie rozumiesz co do Ciebie mówię? - warknęłam, a oczy nabierały coraz więcej słonych łez bezradności.
       Wtedy do moich uszu dobiegł dźwięk blaszanej tacy, którą widocznie postawił na komodzie. Potem skierował się do drzwi, które delikatnie zamknął za sobą nie mówiąc ani słowa. Wychyliłam głowę i zobaczyłam ciepły posiłek. Mimowolnie moje kąciki uniosły się ku górze, ale tylko na chwile. 
Moje negatywne nastawienie nie zrażało go i ciągle o mnie dbał. Wszystko stało się takie skomplikowane.., a ja jak zwykle nie wiedziałam co zrobić, czułam się bezsilna - po raz kolejny- wobec jakiejś mojej życiowej sytuacji. Nienawidziłam tego!
       Oderwałam wzrok od posiłku i znowu przykryłam się kołdrą, uciekając od wszystkich problemów. Skuliłam się i zaczęłam cicho łkać. Nie wiedziałam co zrobić ze swoim życiem...


       Nie wiem ile czasu minęło, ale w końcu się przebudziłam. Poczułam jak żołądek skręca się z głodu. Przypomniał mi się wtedy posiłek, który zrobił dla mnie Łukasz. Domyślam się, że był już zimny, ale w akcie desperacji chciałam zjeść nawet taki.
       Jednak jeszcze na chwilę oddałam się rozmyślaniu na temat Lubinianina. Wiedziałam, że był za ścianą sam w obcym mieszkaniu. Zrobiło mi się go żal... Mimo, że postąpił źle, zranił mnie i oszukał to jednak okazał mi wiele czułości i troski. Gdyby mu nie zależało, to przecież byłby obojętny.
       Westchnęłam głośno, bo wiedziałam, że powinnam dać mu szansę żeby mógł się obronić, wyjaśnić parę spraw. Było to trudne, bo musiałam odsunąć na bok moją zranioną dumę, ale nie chciałam postąpić tak jak Inga wobec mnie. Zakończyła wszystko nie dając mi możliwości wyjaśnienia pewnych faktów... Musiałam pokazać, że jestem coś więcej warta!
Ściągnęłam z siebie kołdrę. Było już ciemno w pokoju. Jedynie przez okno wpadały przycienione promienie odległej latarni ulicznej.
- Już nie śpisz? - usłyszałam głos.
 Ze strachu wzdrygnęłam. Byłam pewna, że jestem sama w pokoju. Jednak na przeciwko mnie siedział oparty o ścianę Włodarczyk. Głowę jego podtrzymywała ręka, która znajdowała się na kolanie przyciągniętej nogi.
- Co tu robisz, Wojtek? - zapytałam lekko zdziwiona.
- Czekam, bo chce z tobą porozmawiać.
- Możesz wyjść, właściwie to masz! Wracaj do Lubina, nie chce z Tobą gadać.
- Jesteś pewna? - zapytał stanowczo
- Tak, właśnie tego chcę! - krzyknęłam
    Widziałam jak zaciska obie pięści. Spojrzał na uchylone okno i szybko powstał z ziemi. Zwrócił się na mnie, a ja popatrzyłam na jego wściekłą twarz. Miałam wrażenie, że to ostatni raz kiedy na siebie patrzymy. Serce mocno zakuło, oczy zeszkliły, a przez ciało przeszedł zimny dreszcz. W głowie dudniła jedna myśl: "dziewczyno, tracisz go!"
      Odwróciłam szybko wzrok, miałam wrażenie, że zaraz ulegnę emocjom, po raz kolejny zaleje się łzami. Nie chciałam żeby to dostrzegł i znowu zlitował się nad moim losem. Miałam już dosyć poczucia bezsilności. Mocno zacisnęłam pięści i wargi chcąc poradzić sobie z emocjami, ale nie mogłam. Chyba przerosła mnie myśl, że już nigdy więcej go nie zobaczę. 
Mimo, że parę godzin temu uznałam, że to koniec, to wobec całej sytuacji stałam się znowu bezradna i w głębi serca tego nie chciałam.
      Usłyszałam kroki zmierzające do drzwi. Wiedziałam, że dzielą nas sekundy od zakończenia tej znajomości i mojej kolejnej przegranej. Miałam stać się lepsza, nie być jak Inga, więc ta sama szansa należała się też Wojtkowi. On przecież nie musiał tutaj być... Miał sławę, pieniądze mógł w każdej chwili znaleźć sobie lepsze zajęcie od czuwania przy mnie. Dzisiaj zresztą chyba było to after party, czyżby nie poszedł?
 
Włodarczyk był już za progiem drzwi się przymknęły.


~~~~
Witam, witam. Obiecuję tego Wojtka, obiecuję i nadal nic nie ma.. prawie.
Dzisiaj ze względu na akcję wyjątkowo krótki post, więc musiałam wstawić to jeszcze dzisiaj, czyli poniedziałek. Jutro idę na noc do pracy, więc w środę i czwartek przeczuwam, że nie dałabym rady.
ps. przepraszam za błędy!

Więc co sądzicie? Kto uratował Zuzę? Co z Wojtkiem?
Trochę się dzieję, a w sumie mało szczegółów.
Czekam na wasze opinię i dziękuję za aktywność i wszystkie komentarze. W dalszym ciągu uważam, że jesteście najlepszymi czytelnikami na świecie.
Jakby ktoś był zainteresowany kontaktem, to proszę pisać :)

***
Droga Winiu, przypadkowo, ale tak wyszło post pojawił się we wtorek, więc czekam jutro na myśli. Mam nadzieję, że się jasno rozumiemy! :>
Dobrej nocy wszystkim, pozdrawiam Deli:*

A, jakby komuś było mało to na arkadii pojawił się drugi rozdział. Szaleństwo!

24 komentarze:

  1. Numerki, heheh.
    1. Myślałam, że to epilog, jezuniu :(
    2. A no i nie waż się tego kończyć!
    3. Zuźka powinna dać szansę wytłumaczyć tego wszystkiego Wojtkowi, jak nie patrząc, co jej szkodzi?
    4. Łukasz się coraz bardziej ideolo, że co ty poczyniasz, czo?
    5. Kto ją uratował? XDDD
    Lovki ❤

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne :)
      1. No chciałam, żeby to tak właśnie wyglądało.
      2. Nie zamierzam, jeszcze mam pomysł i wena do tego wróciła ❤
      3. No, ale bardzo ją też zranił swoim zachowaniem :/
      4. Wszystko w swoim czasie :)
      5. No, a jak obstawiasz? :D
      ❤❤❤

      Usuń
  2. Kto ją uratował ?! Wojtek powinien dostać szansę, aby się wytłumaczyć, ale ona czuje się chyba za bardzo zraniona :/ może w następnym będzie, że ona za nim wyleci ? :/ hmm, czekam na następny :) pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że jesteś? A jak myślisz kto ją uratował :) No droga Justyno nie pozostaje Ci nic innego :*

      Usuń
  3. Rozdział świetny:) Czekam na więcej. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło widzieć nowe osoby. Ciesze się, że się ujawinilas / czytasz, bo to wiele dla mnie znaczy naprawdę! Już nie długo kolejny jakoś pod koniec tygodnia :)
      Wzajemnie :*

      Usuń
  4. ZAKLEPUJE!
    jak się wyśpię - bo od 1 czerwca nie sypiam, to ja tutaj napisze - ps. weszłam tylko po to by sprawdzić czy nie muszę czasem do Gdańska jechać Cię szukać :D
    rozdział dodam do niedzieli max.. ale mam dobre wytłumaczenie, obiecuję!
    oczekuj mnie.. niebawem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz nie masz pretekstu na krótkie wakacje. Zła ja. No ja zawsze czekam moja droga :* liczę na dobre wytłumaczenie i sama lecę spać, bo jestem po nocce :/
      Trzymaj się ciepło :*

      Usuń
    2. Ja jeszcze kiedyś do Gdańska przyjadę!
      EKHEM ZACZYNAM.
      1. Z jednej strony to mógłby być Wojtek, ale.. to byłoby zbyt oczywiste.
      2. O czym oni tam rozmawiali?!
      3. Stanowczo za krótki.
      4. Idź za nim wariatko!
      5. Włodarczyk chyba tylko u Em jest w miarę opanowany.. u każdej z nas z reguły potrafi sie mega wku.. no wiesz :D
      6. Ja dalej twierdzę, że Zuza.. no kurde. Ona będzie z Łukaszem prawda?
      7. Ja obiecuję być bardziej na bieżąco.
      8. Przeczytam arkadię.
      9. Do środy mam zapierdziel więc musisz mi wybaczyć obsuwy.
      10. Ja się poprawię.
      11. Ja tak uwielbiam tego bloga.
      12. Ja nie napiszę tej 20 za chiny ludowe.
      13. Wydłużcie mi dobę.
      14. Mam ochotę iść i nie wracać.
      15. Koniec.

      :*

      Usuń
    3. Czekam:* Może wolontariuszka na trening z Możdżonkiem w Gdyni? :>

      1. Jestem zbyt oczywista.
      2. Nie wiem, nie zastanawiałam się.. :x
      3. Kolejny będzie długi :)
      4. Zobaczymy, czy pójdzie :*
      5. No mnie irytuje ten nerwowy, wulkan emocji..
      6. Chciałbyś wiedzieć, ale Ci nie powiem :D
      7. Przecież jesteś..
      8. Ja Cię rozumiem. Nie musisz, wystarczysz, że jesteś raz na jakiś czas :)
      9. Muszę Cię zmartwić, bo doszedł trzeci..
      10. Wybaczam zawsze i wszędzie!
      11. Ja kocham myśli <3
      12. Nieładnie obiecać i nie dotrzymać słowa :|
      13. Zrobiłabym to, wiesz o tym!
      14. Rozumie, dzisiaj też mi się wszystko skomplikowało i mam taką ochotę..
      15. Do następnego :*

      Trzymaj się Winiu :)

      Usuń
    4. Godzina 0:55 wstaje o 6 do pracy.. wracam o 18 i ide na urodziny taty... i jak wrócę to się w końcu wyśpię!
      psps. założyłam sobie, że 20 będzie mega długa.. i kuźwa.. brakuje mi 120 linijek! ja wiem co tam ma być tylko nie umiem tego napisać bo po prostu nie mam czasu :((((

      Usuń
    5. To leć spać :) Powodzenia z jutrem. Jak chcesz mogę Ci jakoś pomóc :*

      Usuń
    6. Wydłuż mi dobę i dodaj motywacji aby napisać ten cholerny rozdział.

      Usuń
    7. Zawieszę Wojtka dopóki nie dasz mi myśli! Pasuje?

      Usuń
    8. No chyba Cie posra..o.

      Usuń
  5. Ja się pytam kto ja uratował? Nikt nie przychodzi mi do głowy....Mój mózg jest za bardzo obciążony! ☺
    Zuza powinna dać Wojtkowi szansę na wytłumaczenie. Kurczę, tylko sama nie wiem czy bym mu dała jakby mnie ktoś tak zranił.
    Rozdział świetny, czekam na kolejny! ❤
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, a jak myslisz kto? :D
      Droga Kalko, wszystko okaże się w najbliższych rozdziałach, ale czuje, ze nie będziecie zawiedzeni :)
      Wzajemnie trzymaj się ciepło :*

      Usuń
  6. Patrzę koniec i pierwsza myśl - czyżby epilog???
    Cieszę się, że ktoś ją uratował. Ja obstawiam Łukasza - bardziej zna Zuzkę i więcej czasu z nią spędził.
    Chociaż Łukasz ją oszukał to wydaje mi się, że jest jej prawdziwym przyjacielem ☺
    Wydaje mi się, że dla Wojtka w jakiś sposób zależy, bo czemu miałby być w pokoju dziewczyny przez cały czas ☺
    W następnym rozdziale ma być więcej Wojtka! Bo jak Cię znajdę to uduszę ;D
    Pozdrawiam 💋💋💋💋

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specjalnie tak zrobiłam, chciałam Was do samego końca potrzymać w niepewności :*
      A jako jedyna obstawiłaś :D Dlatego Ci powiem! Pomógł jej Wojtek. Tego dnia to własnie on najbardziej ją zranił. Nie miał odwagi stanąć przed nią szczególnie, kiedy emocje szalały i wyjątkowo Wojtek chciał jej pomóc :)
      Dobrze, obiecuję. Nawet mogę Ci zadedykować i myślę, że Ci się spodoba :*
      Trzymaj się ciepło :*

      Usuń
  7. Swietny rozdzial, jestem ciekawa czy Zuzia zatrzyma Wojtka, i czy sie pogodza. Naprawde swietny rozdzial .
    Wbijaj do mnie na 2 rozdzial http://twoimi-myslami.blogspot.com/2015/07/usmiech-drugi-oczami-wojtka-chcialem.html :****8
    ZYCZE Weny :* :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, ale jeszcze nie miałam czasu :/
      Cieszę się, że ci się podoba.
      Dziękuję za miłe słowa :)

      Usuń
  8. Nie wiem, kto Ją uratował...hmmmm może Łukasz, choć równie dobrze mógłby być to Wojtek xD
    Matko, ale ta historia mnie wciągnęła..serio i cieszę się, że jednak Zuza została uratowana, bo ja bym tu umarła w przeciwnym razie ;P
    Widać, ze Wojtkowi na Niej zależy skoro czekał cały czas, aż się przebudzi ;) Niech Oni wreszcie pogadają, przecież nie można tak odejść bez słowa wytłumaczenia.
    "Tak, właśnie tego chcę! - krzyknęłam " Nie! Zuza Ty nie wiesz czego chcesz ;P tzn. może i wiesz, ale mówisz co innego...posłuchaj serca, przecież dziewczyno Ty Go kochasz, a On Ciebie, to nie może się tak skończyć.
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Wszystko w swoim czasie :*
    Jeżeli Cię wciągnęło to dla mnie najlepsza nagroda za te wszystkie rozdziały :) To znaczy, że ciekawie pisze. Dziękuję za te słowa Skrzaciku <3
    Już wiesz jak to się skończyło, więc nie komentuję do końca :D
    Pozdrawiam ciepło :*

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy

about